Dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet, czyli ile kosztuje ciężarna?

Dyskryminacja kobiet na rynku pracy ma źródło w wadliwych przepisach – twierdzą eksperci.

rozmowa kwalifikacyjna

W Polsce propaguje się model polityki prorodzinnej. W ocenie ekspertów, obowiązujące przepisy powodują natomiast, że dyskryminacja kobiet na rynku pracy będzie zjawiskiem postępującym.

Zgodnie z amerykańskim modelem, pytania o plany założenia rodziny są na rozmowach kwalifikacyjnych uznawane za dyskryminujące i niestosowne. W Polsce młode kobiety obawiają się zdradzać swoje plany w obawie o dyskryminację. Powszechną praktyką jest np. zdejmowanie obrączki przed rozmową kwalifikacyjną, a także zatajanie sytuacji rodzinnej do czasu otrzymania zatrudnienia.

Dlaczego tak jest?

Wiąże się to przede wszystkim z archaicznymi przepisami, z którymi przychodzi się przedsiębiorcom mierzyć w obliczu ciąży pracownic – uważają specjaliści od rynku pracy. Za dyskryminacją przemawia więc kalkulacja: młody mężczyzna statystycznie rzadziej bierze zwolnienie na opiekę nad dziećmi i nie spędza kilku miesięcy na urlopie macierzyńskim.

Kobieta w ciąży kosztuje więc pracodawcę. Pierwszy koszt pracodawca ponosi, gdy kobieta zgodnie z zaleceniem lekarza przebywa na zwolnieniu lekarskim. W świetle obowiązujących przepisów pierwszy miesiąc zwolnienia płaci pracodawca, kolejne – ZUS. Obecnie kwota minimalna utrzymania pracownika szacowana jest na ok. 2,5 tys. zł.

Dodatkowo w czasie, gdy pracownica przebywa na zwolnieniu, pracodawca musi reorganizować struktury pracownicze: zatrudnić pracownika na zastępstwo bądź dokonać relokacji personelu w ramach działów firmy. W korporacjach z reguły nie jest to kłopotliwe, natomiast małe przedsiębiorstwa odczuwają to znacznie dotkliwiej.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz