Czy potrafisz rozpoznawać płacz swojego dziecka?

płacz, synek, dziecko, matka

Płacz jest potrzebny maleństwu do przeżycia. Jest przywoływaniem matki i informacją dla niej, co w danej chwili dzieje się z dzieckiem i czego potrzebuje. Większość mam uczy się płaczu noworodka już w pierwszej dobie po porodzie. Pomaga w tym kontakt skóra do skóry i możliwość przebywania z maleństwem przynajmniej przez godzinę po jego urodzeniu.

Matka szybko uczy się więc, kiedy maluszek domaga się pokarmu, a kiedy płacze, bo ma mokro lub odczuwa chłód. Biegnie zaspokoić podstawowe potrzeby maleństwa. Zaspakaja również jego potrzebę bliskości, której malec także domaga się głośnym płaczem. Uspakaja je wtedy, bierze na ręce, tuli. Bliskość z matką jest potrzebna dziecku w równym stopniu jak pokarm i powietrze!

Matka dobrze wie, że malec nie potrafi inaczej komunikować swoich potrzeb. Nie wpada więc we wściekłość, gdy płacze, choć na pewno ma prawo czuć się zmęczona i poirytowana, ma prawo oczekiwać wsparcia.

Matki, które próbują przetrzymać płacz dziecka i nie reagują, wyrządzają swemu maleństwu psychiczną krzywdę. To się zdarza np., gdy dziecko nie chce usnąć. Opiekunowie pozwalają niemowlęciu płakać do momentu, aż poczuje się ono zmęczone i zaśnie. Nie rozumieją, że w tym czasie doznaje ono poczucia zagrożenia. Krzyczy najgłośniej jak potrafi, ponieważ przywołuje rodziców na pomoc. Odmawianie mu jej w takim momencie jest wyrządzaniem mu krzywdy.

Jak zatem reagować na płacz maleństwa?

Z wyczuciem i empatią. Wierzcie mi, natura nas wspaniale wyposażyła w tym kierunku. Jeśli wsłuchacie się w swój instynkt i będziecie uważne na dziecko, bez większego trudu rozpoznacie, co się z nim dzieje w danym momencie. Uważajcie na tzw. "mądre rady". One płyną z troski, ale niekoniecznie muszą być dobre dla was. Wiedza na temat rozwoju dziecka jest już tak duża, że niektóre metody naszych babć są naprawdę przestarzałe, np. taka, że nie należy brać malca za często na ręce, bo go to niepotrzebnie "rozpieszcza".

Niech popłacze!

Jest natomiast rodzaj płaczu, taki rodzaj łez, którym jak najbardziej pozwólcie popłynąć. To nagromadzone w dziecku trudne emocje i napięcie, którym daje upust, płacząc. Jedyne, czego wówczas potrzebuje, to waszej empatycznej obecności. Ukojenie przynosi mu wasza bliskość. Nie uspokajajcie wtedy dziecka na siłę. Ono czasem potrzebuje się wypłakać. Pozwólcie mu na to.

Gdzie ja znowu jestem?

Moja mała, niespełna roczna córeczka miała taki napad płaczu, gdy po miesiącu pobytu u babci, wróciliśmy do domu. Nie wiadomo było, czy gwałtownie zatęskniła za babunią, czy znalezienie się z powrotem w domowych pieleszach, o których troszkę już zapomniała, tak wytrąciło ją z równowagi. Nie potrafiła zasnąć w swoim łóżeczku i była wyraźnie podrażniona. Płakała rzęsistymi łzami. Nosiliśmy ją wówczas dwie godziny na zmianę na rękach. Ja i mój mąż. Po prostu nosiliśmy ją i pozwoliliśmy popłynąć łzom. Nocowała wówczas u nas druga babcia. Była bardzo zdenerwowana. Ciągle doradzała, aby sprawdzić małej pieluszkę, dać pić, pobujać w wózku, zmierzyć temperaturę, a może zadzwonić na pogotowie? Chciała dobrze, jednak ja wiedziałam, że płacz mojej córeczki wówczas był zakorzeniony w jej emocjach. Po prostu, wiedziałam to i... cierpliwie nosiłam ją na rękach, dopóki wtulona we mnie nie zasnęła.

Pomóżcie, bo się popłaczę!

Płacz dziecka jest bardzo ważny. Nie bójcie się go i nie nastawiajcie wobec niego negatywnie. Dla maleństwa to jedyne dostępne mu narzędzie komunikacji z wami. A kiedy naprawdę macie już dość, poproście o wsparcie: męża, siostrę, mamę. Niekiedy trzeba odizolować się od malucha na trochę po to, aby powrócić do opieki nad nim ze wzmocnionymi siłami. Wcale nie musicie być na jego wyłączność. Jest jeszcze tata, babcia... Nie musimy robić z naszego macierzyństwa samotnej wyspy. Tworzymy rodzinę, i każda relacja może być dla dziecka cenna i pomocna w jego rozwoju.

autor: Joanna Weyna

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz