Nie wszystko można zaplanować. Historia chłopca, który urodził się z wkładką domaciczną w rączce!

Żadna z metod antykoncepcyjnych nie daje stuprocentowej metody. Mały Dexter przekonał się o tym na własnej skórze. Dosłownie!

Dexter

Mały Dexter nie był planowanym dzieckiem. Jego rodzice – Lucy Hellein i jej partner Fort nie chcieli mieć dzieci. Zdecydowali się skorzystać z wkładki wewnątrzmacicznej, która jest zakładana raz na kilka lat i ma wielopłaszczyznowe działanie:

  • powoduje zmianę konsystencji śluzu, co spowalnia ruch plemników;
  • jony miedzi działają plemnikobójczo;
  • obecność wkładki utrudnia przemieszczanie się plemników;
  • wywołuje niewielki stan zapalny w macicy, co zmniejsza możliwość prawidłowego zagnieżdżenia się zarodka.

Jest jedną z częściej stosowanych i polecanych metod antykoncepcyjnych. Jak się okazało, bywa zawodna.

Kilka tygodniu po zabiegu założenia wkładki, kobieta poczuła się gorzej. Zaniepokojona stanem swojego zdrowia, udała się do ginekologa. Lekarz wykonał padanie i jednoznacznie stwierdził, że Lucy jest w ciąży. Kobieta i jej partner byli w szoku. Tym bardziej że lekarz wykonujący badanie nie mógł zlokalizować na monitorze wkładki.

Zagubiona spirala odnalazła się dopiero po porodzie – była za łożyskiem matki. Gdy w kwietniu przyszedł na świat Dexter, pielęgniarki zrobiły mu zdjęcie, które w błyskawicznym tempie obiegło świat. Noworodek trzymał w rączce wkładkę wewnątrzmaciczną.

Ten rodzaj antykoncepcji jest uważany za jeden z najskuteczniejszych, lecz historia Lucy i Dextera pokazuje, że żadna z metod antykoncepcji nie daje stuprocentowej skuteczności.

 

 

AMP

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz