Matka urodziła dziecko i zadała mu nożyczkami pięć śmiertelnych ran

Do potwornej zbrodni doszło w Zgierzu w województwie łódzkim. Szczegóły ujawniane na sali sądowej mogą przyprawić o dreszcze.

Dom

Tragedia rozegrała się 21 lutego 2017 roku w Zgierzu. 31-letnia Lidia M. dostała skurczy porodowych przebywając domu swojego znajomego. Urodziła synka do wiaderka, w którym w mieszkaniu załatwiano potrzeby. Potem zakłuła na śmierć nożyczkami nowonarodzone dziecko. Ciosy padały w szyję, głowę, podbrzusze.

Następnie znajomy matki 61-letni Jerzy G. zakopał zwłoki noworodka w pobliskim lesie. Przy porodzie obecna była koleżanka ciężarnej, 27-letnia Paulina S. Przyglądała się wszystkiemu w milczeniu i nie zareagowała, gdy zabijano małego Jasia.

Kilka dni później sąsiad zawiadomił policję. Zaniepokoiło go, że kobieta była w ciąży, natomiast nikt do tej pory nie widział dziecka. 25 marca śledczy znaleźli jego ciałko zakopane w pobliżu nasypu kolejowego w Zgierzu.

Co stwierdzili biegli?

Noworodek miał obrażenia mózgowo-czaszkowe, które spowodowały wylew krwi do pnia mózgu. Uraz mógł być spowodowany nieprawidłowo przeprowadzonym porodem, np. niewłaściwych pozycji przybieranych przez matkę. Maluch mógł też uderzyć głową o dno wiaderka, do którego rodziła go Lidia M. Jak przekonują lekarze, gdyby dziecko przewiezione zostało natychmiast do szpitalu, prawdopodobnie przeżyłoby nawet z takim urazem.

 

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Kamila
2018-06-30 11:39:07

Do kamieniołomu na dożywocie a to co na dole pozaszywac jak można ? Jak ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Matkapolka
2018-06-28 12:52:41

15 lat????? Śmiech na sali

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz