Skandal! Nie chcieli jej przyjąć do szpitala, urodziła w aucie

Rodzącej matki nie przyjęto do szpitala, dziecko przyszło na świat na tylnym siedzeniu samochodu, w lesie, na mrozie.

ciaza samochod

Późnym wieczorem 7 lutego córce Wiesławy Rafałowicz z Lubomina odeszły wody płodowe. Trzeba było ją jak najszybciej zawieść do szpitala.

- Córka zadzwoniła o godzinie 23.27, że rodzi. Natychmiast po nią pojechaliśmy. Skierowaliśmy się na szpital w Olsztynie, ale okazało się, że poród już się zaczął. Zajechaliśmy do szpitala w Dobrym Mieście, gdzie było bliżej. Zatrzymaliśmy się na podjeździe dla karetek, tuż przy drzwiach. Potem przeżyliśmy prawdziwy horror  -  relacjonuje mama rodzącej.

Na miejscu od pielęgniarki na izbie przyjęć rodzina dowiiedziała się, że w szpitalu nie ma personelu. Lekarz zaproponował: - Jedźcie do Olsztyna.

- Nie interesuje się stanem córki i wysyła nas do innego szpitala oddalonego o 25 kilometrów! Przerażeni wsiadamy do samochodu i ruszamy w stronę Olsztyna. Nie mamy innego wyjścia i myślimy, że zdążymy – opowiada ojciec ciężarnej.  

Zaraz po wyjeździe, o godz. 23.54, Wiesława Rafałowicz zadzwoniła z samochodu na numer alarmowy 112. Zrozpaczona poprosiła o karetkę, gdyż dziecko zaczęło właśnie przychodzić na świat.

- W tym czasie córka woła, że wyszła już główka dziecka. Zaczyna rodzić w Starym Dworze. To trzy, może cztery minuty drogi za Dobrym Miastem. Jest ciemno, dziesięć stopni mrozu, nikogo nie ma w okolicy. A my jesteśmy w malutkim samochodzie - wspomina.

Po porodzie nadjechała karetka, ale  - jak się okazałao - nie ta wezwana, tylko z ratownikami, którzy przypadkowo dowiedzieli się o sytuacji. Po odcięciu pępowinę matka z dzieckiem została przetransportowana do olsztyńskiego szpitala. Maluszek otrzymał 10 punktów w skali Apgar.

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Mieszkanka
2018-03-09 19:33:25

W Dobrym Mieście nie ma porodówki wiec nie dziwie sie decyzji personelu szpitala a karetka jest jedna na xx km. chociaz mozna to bylo załatwić inaczej.. Uwazam ze pani rozniez nie pozostaje "bez winy" bo na pewno skurcze zaczely sie wczesniej a pani czekala

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz