Ojciec z Torunia odbierał poród syna z pępowiną okręconą wokół szyi

Przy czwórce dzieci było normalnie, przy piątym akuszerem musiał zostać ojciec, przyjmując poród syna w kuchni, na podłodze z kafelków.

poród w domu

W niedzielę wieczorem rodzice, Maria i Paweł, zasnęli spokojnie nie spodziewając się, że po północy czeka ich pobudka. W nocy mama chłopca nagłe poczuła, że zbliża się poród.

- Obudziłam się, gdyż poczułam skurcze. Zaraz potem odeszły wody płodowe. Próbowaliśmy wezwać taksówkę, ale wszystko działo się za szybko. Paweł zadzwonił po karetkę, ale ona też nie zdążyłaby na czas. Nasz synek rodził się, a my postępowaliśmy tak, jak instruował nas człowiek z numeru 112. Włączyliśmy telefon na głośnomówiący i robiliśmy to, co kazał. Wszystko działo się w kuchni, na kafelkach obok zmywarki – opowiada Maria Ochinowska.

Sytuacja była o tyle skomplikowana, że noworodek miał pępowinę okręconą wokół szyi. Przerażony tata, zgodnie z telefonicznymi instrukcjami, przekręcał główkę tak, aby uwolnić z pępowiny dziecko. Kiedy mały Henryk był już na świecie, pojawiła się wyczekiwana ekipa karetki. Mama i jej synek przewiezieni zostali do szpitala.

Na miejscu okazało się, że oboje są zdrowi. Chłopczyk ważył 3 kg i otrzymał od lekarzy 10 punktów w skali Apgar.

- To było niesamowite przeżycie, wciąż wszyscy jesteśmy w szoku – wyznaje szczęśliwa mama.

Równie szczęśliwy jest tata Paweł oraz czwórka starszego rodzeństwa: Michał, Zuzia, Różczyka i Jurek.

TW

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz