Odważne wyznanie karmiącej mamy poruszyło wielu internautów [FOTO]

Zapłakana kobieta tłumaczy, że karmienie piersią to nie łatwizna. Ta mama mówi wręcz o cierpieniu.

mleko matki

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca wyłączne karmienie piersią przez 6 pierwszych miesięcy życia niemowlęcia i kontynuację karmienia piersią do ok. 2. roku życia lub dłużej, przy jednoczesnym rozszerzeniu diety dziecka. Mleko matki całkowicie pokrywa zapotrzebowanie energetyczne dzieci do 6. miesiąca życia oraz dostarcza wszystkich niezbędnych do prawidłowego rozwoju składników odżywczych. Z badań wynika także, że karmienie pokarmem naturalnym wspomaga rozwój procesów poznawczych niemowląt. Mleko matki zawiera wszystkie składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka w odpowiednich ilościach i proporcjach. Pokarm kobiecy jest również najlepszy dla niedojrzałego układu odpornościowego niemowlęcia. Co więcej, wyjątkową cechą mleka matki jest umiejętność zmiany jego składu wraz z kolejnymi fazami rozwoju organizmu dziecka.

Wszytko ładnie brzmi, jednak dla wielu mam karmienie piersią jest jednym z najtrudniejszych macierzyńskich zadań. Mimo że to naturalna czynność, dla wielu mam jest bardza przytłaczająca...

Angela Burzo podzieliła się wyjątkowo intymnym zdjęciem i wywołała burzę w internecie. Kobieta opublikowała fotografię w trakcie kamienia piersią, na którym... zalewa się łzami.

"Uwielbiam patrzeć na te piękne kobiety w pięknych ubraniach do karmienia, uśmiechają się do uroczych maluszków podczas karmienia piersią. To jednak nie jest moja rzeczywistość. To zdjęcie jest prawdziwe i chociaż bardzo chcę być silna i chcę być żołnierzem, czuję, że karmienie piersią to męka i nie mogę sobie z tym poradzić. Kiedy ona nie ssie tak, jak powinna, kiedy nie produkuję wystarczająco dużo mleka, kiedy z moimi sutkami jest coś nie tak, kiedy nie chce pić z butelki odciągniętego pokarmu... To emocjonalna i bolesna męka. Dzisiaj nie poszła spać, dzisiaj przystawiałam ją cały czas, a ona nie jadła, dzisiaj płakałam i miałam dość. To zdjęcie pokazuje, jak podróż zwana karmieniem piersią wygląda dla mnie. Pierwsze ssanie i ból, jaki odczuwam. Taka jest prawda." napisała załamana matka pod fotografią.

Post wzbudził wiele emocji i poruszył inne mamy, które zaczęły wspierać kobietę, a także dzielić się swoimi trudnymi doświadczeniami.

Presja karmienia piersią?

Niestety dla wielu mam nie jest to oczywisty wybór, a dylemat. Z jednej strony uśmiechnięte fotografie celebrytek, które karmią piersią jakby to było najłatwiejszą rzeczą na świecie, z drugiej pretensja społeczeństwa podczas karmienia w miejscach publicznych. Wiele mam czuje, że zawodzi, nie ma wsparcia i co gorsza, nie wie gdzie szukać pomocy.

Choć po porodzie aż 98% mam zaczyna karmić swoje dzieci piersią, po 6 tygodniach robi to już zaledwie 46%. Dlaczego mamy rezygnują z karmienia piersią? Jak pokazało "Badanie opinii na temat karmienia piersią wśród mam i kobiet w ciąży", ponad połowa mam (56%) uważa, że dziecko nie otrzymuje wystarczającej ilości pokarmu (36% mam twierdzi, że miało zbyt mało pokarmu, a 20% miało wrażenie, że dziecko się nie najadało), 25% uznało, że dziecko jest już za duże. Jak pokazują statystki, kobiety szukają samodzielnie informacji na temat karmienia piersią. 84,8% kobiet deklaruje, iż samodzielnie stara się przygotować do karmienia piersią poprzez szukanie informacji na ten temat w książkach i internecie. Większość przyszłych mam rozmawia o karmieniu piersią z lekarzem ginekologiem lub położną. Jednak zaledwie 30,5% kobiet uważa, że informacje, które otrzymuje od pracowników służby zdrowia są rzetelne, a 23,8% kobiet ocenia otrzymywane informacje za wyczerpujące. Niestety co czwarta przyszła mama uważa, że temat jest pomijany.

Specjaliści twierdzą, że każda mama jest w stanie wykarmić swoje niemowlę. Jednak często niezbędne jest do tego wsparcie, rady i nauka pod okiem specjalisty.

Czytaj też: Jak nie zagłodzić dziecka karmiąc piersią? >>>

Kochane Mamusie, jak wyglądała Wasza "mleczna droga"? Było łatwo? Czy miałyście problemy, jak Angela, mogłyście liczyć na wsparcie bliskich i specjalistów?

db

Komentarze (16)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Basia
2018-03-22 12:07:34

Dla mnie to męka była, przez ten ból i płacz córki która się nie najadala, miałam jej dosyć, 5 mcy karmiłam ale dokarmialam w tym czasie butelka. Teraz jestem w drugiej ciazy i aż mnie skreca na sama mysl, piersi już mnie bolą niewyobrażalnie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-03-22 08:13:50

Bardzo chcialam karmic piersia i karmie. Poczatki nie byly latwe, zle chwytanie spowodowalo problem z brodawka ale zacisnelam zęby i po 2 tyg wszystko sie unormowalo. I tak karmimy sie juz pol roku, to piekne tylko nasze chwile z synkiem. Taka rada ktora mi bardzo pomogla. Ok 4-6 tyg dziecko ma skok rozwojowy i chce duzo byc przy piersi, wiele mam o tym nie wie i mysli ze dziecko sie nie najada ciagle chcac pic... mleka jest wystarczajaco to po prostu potrzeba bliskosci :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-03-21 12:28:46

Moje początki też były bardzo trudne. Myślałam, że o kp wiem wszystko, po szkole rodzenia i książkach, więc z entuzjazmem po porodzie SN zabrałam się do karmienia. Maluch przez pierwszy dzień prawie cały czas spał zmęczony po porodzie, w drugi dzień próbowała jeść co chwile, ból brodawek był okropny. Dziecko jednak się nie najadalo, pod presją kobiet z sali zaczęłam dokarmiac. Na drugi dzień już wypis że szpitala i zostałam z wielkim baby bluesem i butelka w domu. N ... a szczęście pamiętałem o doradcach laktacyjnych. Zadzwoniłam po polozna z poradni laktacyjnej, przyjechała, zbadala mnie i dziecko, rozpisała plan działania. Odciągalam pokarm, przystawialam dziecko i tak po 5 dniach już udało nam się karmic. Do 3 tygodnie została bolesnosc brodawek, baby blues zniknął jak tylko udało mi się wrócić do karmienia. Było bardzo trudno, ale nie żałuję, bo po miesiącu karmienie to już sama przyjemność, może z wyjątkiem jakiś małych kryzysów. Teraz karmi my się już 5 miesiac i jest super, wygoda na maxa. Jednakże rozumiem mamy, które odpuściły sobie tą walkę, bo to trochę katorga, a wiem że u mnie bez doradcy laktacyjnego karmienie skończyło by się w 3 dobie życia mojego dziecka. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mama
2018-03-21 09:40:40

Dlatego już pisałam aby otoczenie wspierali, chwalili, w żadnym wypadku nie krytykowali bezmyślnie stwierdzeniami-placze lub ciągle głodne bo nie umiesz karmić! To tak boli na początku, jakby leczyć ząbek bez znieczulenia, no a obok mężuś wytyka-nie tak, bo tak.....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Monika
2018-03-20 23:30:45

U nas nie było wiekszych problemów z karmieniem i utrzymaniem pokarmu. Co prawda córeczka w czasie pobytu w szpitalu miewała słabsze chwile, chciała być non stop przy piersi. Ja na poczatku podchodziłam do sprawy nieco egoistycznie, przez ból sutków i macicy odsuwałam córkę od piersi zanim sie najadała, stad był płacz i dwie naprawde trudne noce w szpitalu, gdzie prawde mówiąc byłam zdana raczej na siebie. Ale zawalczyłam o to by córeczka mogła sie najesc i mimo bólu krocz ... a w trakcie siedzenia, nie poddałam sie. Niedługo minie nam 14 miesięcy wspaniałego doświadczenia jakim jest karmienie. I mimo krwawiących ran które niedawno przeszłam przez ząbki, jestem dalej dzielną karmiąca mamą ❤❤ Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-03-20 23:18:31

Nie karmiłam piersia. Od razu powiedziałam że nie. Nie czułam takiej potrzeby. Wręcz odrazę do tej czynności. Odciagalam laktaatorem kilka tygodni. Dokarmialam mm. Nie dajcie się zwariować, nie ulegajcie presji otoczenia, nikomu , słuchajcie wyłącznie siebie. Ja nie żałuję ani trochę mojego wyboru. Mój synek ma 19 miesięcy i jest okazem zdrowia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-03-20 15:25:38

Przy pierwszym dziecku poddalam sie po tygodniu. Piersi zrobiły sie jak głazy, ja sobie nie potrafiłam z tym poradzić, krwawilam, a na samym koncu zaczela mi wyciekac ropa. Wtedy syna zaczelam karmic mlekiem modyfikowanym z ogromnymi wyrzutami sumienia, czulam ze jako matka zawiodłam, ze moglam starac sie bardziej. Nie mialam odpowiedniego wsparcia. Gdy po raz drugi zaczęłam planowac ciążę, karmienie piersia mnie przerazalo, obawiałam sie ze bedzie tak samo jak poprzednio. W dniu wyj ... scia ze szpitala rozpoczął mi sie nawał mleczny. Gdyby nie pomoc i wsparcie męża pewnie nie dalabym rady. Lzy z bolu ciekły mi po twarzy gdy on laktatorem ściągal mi nadmiar mleka i odblokowywal zatkane kanaliki, bylam na niego taka wciekla, zla ze przeciez on nie rozumie jak bardzo mnie boli. Dopiero po fakcie doceniłam jak bardzo mi pomógł. Synek ma obecnie 3 miesiące, karmie piersią nadal, dokarmiam jednak mlekiem modyfikowanym bo mu niewystarcza. Przez ten czas bywalo różnie czasem miałam juz dość, bolalo jak ssal,miewalam chwilę zwątpienia ale wiedziałam ze nie moge sie poddać ze tyle juz przecież przezwyciezylam. Cieszę sie ze mi sie udało, ale karmienie piersią wcale nie jest takie kolorowe jakby sie wydawało. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aagathaa
2018-03-20 12:40:52

Po dwóch miesiącach też nastąpił dylemat czy dziecko się najada. Wisiała na cycu non stop. Było ciężko ale się nie poddalam. Przybierala na wadze więc nie było problemu poza mega zmeczeniem. Dotrwalismy do 14 miesięcy. Byłam pewna że odstawienie nie będzie łatwe.ale okazało się że zapomniała o.cycu w dwa dni. Moje piersi wyglądają teraz tragicznie ale nie żałuję. Kwestia wyboru. Nikt nikogo do.niczego nie zmusza. Mi naprawdę było ciężko, ale nie żałuję ani chwil ... i bólu. Wytrwałości dla was kobitki! Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-08-20 17:10:54

Moja droga mleczna trwała 3 dni, pod presją wszystkich w szpitalu. Sutki pogryzione, ja zapłakana. Przeszłam na butelkę- ja spokojna, mała najedzona. A co najwazniejsze obie szczęśliwe :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Lila
2017-08-19 11:13:14

Moja droga do wymarzonego karmienia piersią nie była prosta. Wszystko zaczęlo sie zaraz po porodzie dziecko nie dlugo bylo kangurowane, poniewaz robilo mi sie slabo potem w ostatecznosci zostalo zabrane. Zaszla koniecznosc przetoczenia krwi, wiec nie mialam mozliwisci odrazu przylozyc dziecko do piersi. Nastepnego dnia rano kiedy coreczka zostala przywieziona, troszke zostalam pozostawiona sama sobie i nie dawalam rady. Mihe sutki byly wklesle i za bardzo nie mogla sie do nich przyssac. A sko ... ro nie mogla sie to i pokarm za bardzo sie nie pojawial i musialam siegac po mleko modyfikowane. Laktator niestety w poczatkowej fazie nie za bardzo zdal egzamin jako bidziec ktory mial by pobudzic produkcje mleka. Moim zbawieniem okazaly sie nakladki sylikonowe, ktore umozliwily dziecku porzadnie sie przyssac. Ale co z tego skoro mleka za duzo nie było, karmilan i plakalam wmawiając sobie "co z ciebie za matka skoro nie potrafisz nakarmic wlasnego dziecka" to było straszne. Z pomocą przyszla mi kolezanka, która 9 dni wczesniej stoczyla podobną walke i doradzila mi zakupienie fremaltiker w saszetkach. I dopiero po wypiciu kilku saszetek nasze zycie stało sie mlekiem płynące ;-) A karmic piersią uwielbiam to jest tak samo fascynujące uczucie jak kopanie maluszka które znajduje sie w naszych brzuszkach. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz