Matka urodziła martwe dziecko na podłodze szpitala. Śledczy twierdzą, że nie było błędu lekarzy

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie porodu, do jakiego doszło pod koniec 2016 r. w szpitalu w Starachowicach. Zdaniem śledczych personel placówki nie popełnił błędu.

Ciąża

W starachowickim szpitalu jedna z pacjentek urodziła na podłodze lecznicy martwe dziecko. Jak twierdzi, lekarze odmówili jej pomocy. Kobieta była w ósmym miesiącu ciąży i przestała czuć ruchy dziecka. Zgłosiła się więc do szpitala. Badania USG wykazały, że jej dziecko nie żyje. Lekarze twierdzą, że podjęli decyzję o wywołaniu porodu, pacjentka utrzymuje natomiast, że sama urodziła martwe dziecko. Mimo wielu próśb, żaden z lekarzy nie przyszedł jej z pomocą i poród odbył się na podłodze sali oddziału położniczego, bez asysty medycznej.

Zobacz: Przerażające! Kobieta w upokorzeniu i cierpieniu rodziła martwe dziecko na podłodze między szpitalnymi łóżkami

Prokuratura Rejonowa badała dwa wątki tej sprawy: pierwszy, związany z narażeniem pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez nieprawidłowe leczenie i nieudzielenie pomocy w trakcie porodu oraz drugi, związany z poświadczaniem nieprawdy przez lekarzy w dokumentacji medycznej.

W śledztwie zgromadzono obszerny materiał dowodowy, zeznania świadków, zabezpieczono dokumentację medyczną oraz zebrano szereg opinii biegłych.

- W zakresie procesu leczenia pacjentki, czyli pierwszego z opisanych wyżej czynów, ustalono, że postępowanie całego personelu medycznego, w tym lekarzy, po przyjęciu pacjentki do szpitala, było prawidłowe, adekwatne do zgłaszanych i zdiagnozowanych dolegliwości, zgodne z wiedzą medyczną, procedurami i rekomendacjami w tym zakresie. Nie stwierdzono, aby doszło do narażenia pokrzywdzonej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jednocześnie ujawniono nieprawidłowości organizacyjne w pracy oddziału, które utrudniały podejmowanie decyzji w sytuacjach nagłych, co wynikało przede wszystkim z rozdzielenia oddziału na dwie części położone na różnych kondygnacjach budynku, ale nie stwierdzono, aby miały one związek z możliwością skutecznej i prawidłowej opieki nad pokrzywdzoną. Tym samym przyjąć należało, iż postępowanie personelu medycznego nie wypełnia znamion czynu zabronionego – mówi Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Kielcach.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz