Wiedziała, że Ava nie przeżyje, chciała ją jednak urodzić, przywitać i pożegnać

Dziewczynka po urodzeniu żyła 96 minut. Dla rodziców najważniejsze 96 minut w ich życiu!

Martinowie

U dziewczynki zdiagnozowano obustronną agenezję nerek - rzadką wadę prowadzącą najczęściej do śmierci dziecka tuż po narodzinach. Mimo to jej rodzice podjęli decyzję o donoszeniu ciąży. Postanowili, że po śmierci córeczki przekażą jej narządy potrzebującym dzieciom.

Lekarze zadecydowali, że przeprowadzą cesarskie cięcie. Sprawę nagłośniły media i zewsząd płynęły słowa otuchy.

- Kiedy poznaliśmy termin porodu, chciałem zrobić wszystko, aby ciąża trwała jak najdłużej - opowiada ojciec dziecka, Scott Martin.

Ava urodziła się 8 stycznia o godzinie 10:01. Walczyła o życie 96 minut, płakała, chwytała palec matki, nie udało jej się jednak otworzyć oczu.

- Pamiętam, jak patrzyłem na zegar pamiętając, że przeżyje zaledwie kilkadziesiąt minut. Nagle przestałem liczyć czas - wspomina Scott.

Mała Ava przeżyła zaledwie 96 minut, ale rodzice przyznają, że te nieco ponad półtorej godziny były najważniejsze w ich życiu.

- Nie zamienilibyśmy tych chwil na nic innego na świecie. Nie żałujemy tej decyzji i drugi raz postąpilibyśmy tak samo. To było 96 najważniejszych minut w naszym życiu. Nie ma słów, które mogłyby opisać, co czuliśmy trzymając nowo narodzoną Avę w ramionach - zwierzają się Hayley i Scott Martinowie.

tw

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz