Matka jak z reklamy - ściema na miarę nowego tysiąclecia

Wszystko jest kwestią chęci i dobrej organizacji. Czy aby na pewno tak jest?

mama

Gdy miną dwa albo trzy tygodnie po porodzie, mama jest zazwyczaj gotowa do przyjęcia pierwszych gości. Już prawie siedzi, znajduje czas na umycie zębów, a przy dobrych wiatrach umie już nawet funkcjonować bez snu. Gdy nadchodzi ten dzień i młodzi rodzice spodziewają się pierwszych gości, kobieta pierwszy raz od porodu ubiera się jak człowiek, myje i czesze włosy. Dzwonek do drzwi, ostatnie poprawki przed lustrem, wchodzi uradowana rychłym spotkaniem koleżanka i zamiast przyjętego w zachodniej kulturze „dzień dobry”, słyszy: „Boże. Ale ty strasz… inaczej wyglądasz”. Smutno, nieswojo, głupio. Kilka tygodni później wpada druga koleżanka. Nie żadna seksbomba czy coś, co to, to nie. Dowiaduje się różnych ciekawych rzeczy o porodzie i połogu, a na koniec, gdy już dowie się, że wszystko w porządku, powie: „No, to teraz musisz ostro wziąć się za siebie, zafarbować odrost i zrobić coś z tym brzuchem”. Przyjmijmy, że młoda mama jest dobrze wychowana i nie przyłoży, choć powinna, żadnej koleżance w twarz. Przyjmijmy też, że się nie załamie, choć miałaby do tego prawo, bo psychika chwilę po porodzie jest bardzo delikatna i trudno, by przejść obok takich komentarzy obojętnie.

 

 

 

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz