Ponad 200 tysięcy dzieci zostało zgermanizowanych podczas II wojny światowej!

Ślady były bardzo dobrze zacierane, a większość z poszkodowanych do dzisiaj nie wie o tym, że odebrano im rodziców.

dziecko

"Szacujemy, że w czasie II wojny światowej z Polski ukradziono nawet 200 tys. dzieci, które zostały zgermanizowane w niemieckich ośrodkach Lebensborn. Pochodzenie większości tych dzieci zostało skutecznie zatarte" – tak mówił podczas wywiadu dla tvp info dr Robert Derewenda z Katedry Historii Ustroju i Administracji Polski KUL.

Przedmiotem debaty był przypadek przypadek 80-letniego Hermanna Lüdekinga, który ostatnio pozwał państwo niemieckie za to, że 1942 roku został porwany z Łodzi i trafił do niemieckiej rodziny w Saksonii. Naprawdę nazywał się Roman Roszatowski i miał 6 lat, gdy odebrano go rodzicom.

Takich przypadków jest w Niemczech wiele, jednak duża część z nich nie ma do dziś pojęcia, że ich korzenie sięgają Polski. Rodzice polscy szukali na wszelkie sposoby swoich utraconych dzieci, jednak środki z tamtych czasów nie dawały im zbyt wielkiego pola do popisu.

Germanizacja zakładała, że dzieci, które zostaną odebrane polskim rodzicom, mają mieć góra 9-10 lat. Te z nich, które nie miały rysów "aryjskich" nie przechodziły komisji weryfikacyjnej i zostawały przy rodzicach. Wspomnienia zgermanizowanych dzieci na temat poprzedniego życia miały się wycierać z każdym dniem, aż do zupełnego zapomnienia. Jedyny ślad, jaki zostawali niemcy polskim dzieciom, to imię i nazwisko, które pod zmianie miały przypominać bądź kojarzyć się z prawdziwymi, ale tylko dla osób wtajemniczonych.

 

AK

Źródło: tvp.info

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz