Sędzia nie widzi nic dziwnego w kąpieli chłopców z dziewczynkami

Rodzicom, którzy wnoszą sprzeciw takim praktykom, zaleca... zmianę szkoły oraz miasta!

szkoła

Program działań transgenderowych, który działa w szkołach publicznych w USA, dzieli uczniów ze względu na płeć. W zeszłym tygodniu doszło jednak do skandalicznej sytuacji, w której federalny sędzia, orzekający w sprawie chłopców, którzy domagali się możliwości korzystania z pokoju dla dziewcząt oraz ich pryszniców, zaproponował rozwiązanie, które wzbudziło ogromne emocje: rodzice, którzy sprzeciwiają się prysznicom mieszanym dla swoich dzieci, mogą... zabrać je ze szkół, za które płacą wysokie czesne.

Zobacz też: W aktach urodzenia pojawi się trzecia płeć

W przypadku przeniesienia dziecka, rodzice nie tylko muszą pokryć koszty czesnego do końca roku, lecz także... koszty czesnego drugiej szkoły.

"Rodzice, którzy nie akceptują dostępu do obiektów mieszanych uczniom transgenderowych, powołuje się do usunięcia swoich dzieci z liceum w Dallas" orzekł sędzia. 

Jego orzeczenie stoi jednak w sprzeczności z odwołaniem przez prezydenta Trumpa listu przewodniego dla administracji Obamy, które regulowało i pokrywało koszty edukacji dzieci transgenderowych, które chciały korzystać z udogodnieć odpowiadającyh ich "tożsamości płciowej". Wydając takie orzeczenie jak wyżej, sędzia nie tylko pogwałcił postanowienia, lecz także prawo. Jak się jednak okazuje, wspomniany sędzia jest znany z kontrowersyjnych wyroków w takich sprawach.

Coraz więcej osób w USA opowiada się za otwarciem placówek uwzględniających płeć w szkołach publicznych, o których mówi prawo z 1972 roku, czyli zakazujące dyskryminacji ze względu na płeć.

To właśnie w Dallas, jedna z uczennic złożyła anonimowe oświadczenie, że czuje się chłopcem i nie może normalnie funkcjonować w szkole. Placówka opracowała plan, który pozwolił dziewczynce korzystać z udogodnień dla chłopców, jednak rodzice dzieci się sprzeciwili. Sędzia nalegał, aby nazywać dziewczynkę per "on" i nie pozwolił wnieść roszczeń pozostałych uczniów, którzy jak twierdzili, doświadczają w takiej sytuacji "zażenowania, poniżenia, lęku, zastraszania, strachu, lęku i stresu".

Przeczytaj też: Chłopczyk czy dziewczynka, czyli kilka słów o transgeneryźmie

Sędzia orzekł, że studenci, nie mają zapewnionego "podstawowego prawa do prywatności, aby nie dzielić szkolnych ubikacji, szafek i pryszniców ze studentami transpłciowymi". W ten sposób szkoła zmusza ich do "zobaczenia lub bycia zobaczonym przez kogoś z przeciwnej płci biologicznej, podczas gdy albo się rozbierają, albo wykonując podstawowe potrzeby w toalecie, prysznicu lub szatni'. Twierdzi, że szkoła w ten sposób "nie powoduje naruszeń konstytucyjnych".

 

AK

Źródło: wnd.com

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz