36-letnia Aldona najpierw udusiła swoje dzieci, a następnie się powiesiła

Mieszkaniec małopolskiej Zelczyny po powrocie z pracy zastał w domu szokujący widok. Odnalazł powieszoną 36-letnią żonę oraz ciała dzieci: 12-letniego Kamila, 9-letniej Aleksandry i 4-letniej Nadii.

Zelczyna

41-letni ojciec rodziny wrócił do domu około godziny 6:25 po pracy. Po otwarciu drzwi wszedł do domu. Pierwsze co zobaczył, to powieszoną żonę. Pobiegł do pokomieszczeń dzieci: 12-letniego Kamila, 9-letniej Aleksandry i 4-letniej Nadii. Leżały cicho w łóżkach. Nie dawały znaku życia. Na ich ciałach nie było żadnych obrażeń.

Mężczyzna zadzwonił pod numer alarmowy.  Pierwsi na miejsce dotarli strażacy ze Skawiny.

Podejrzewaliśmy, że dzieci mogły ulec zaczadzeniu. Ale urządzenia miernicze nie wskazywały na to. Próbowaliśmy ratować ofiary. Bezskutecznie – relacjonuje st. kpt. Jarosław Lach, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Skawinie.

Lekarze pogotowia, którzy przybyli wkrótce na miejsce tragedii, stwierdzili zgon matki i trójki dzieci.

Aldona S. miała wykształcenie finansowe. Ukończyła Zespół Szkół Techniczno-Ekonomicznych w pobliskiej Skawinie, a następnie Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie.

 – Wyglądała na szczęśliwą. Cieszyła się dziećmi i domem, który z mężem cały czas wykańczali. Jeszcze w czasach szkolnych Aldona była zżyta ze swoim bratem, ale on wyjechał za pracą do Anglii – mówi  jedna z jej szkolnych koleżanek.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz