Prawdziwa, odpowiedzialna - czy taka właśnie jest miłość?

Zobaczcie nasz wywiad z autorką bestsellerów Anną Ficner-Ogonowską, która wydała nową powieść pt. "Okruch"!

ficner-ogonowska

Anny Ficner-Ogonowskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. Autorka odniosła niebywały sukces, również dzięki temu, że w swoich publikacjach wyraźnie pokazała, jak doskonale rozumie kobiety. Córka, matka i żona, która zjednała sobie serca ponad miliona Polek. Dzięki swoim powieściom stała się ich przyjaciółką, która przywraca wiarę w miłość i ludzi. Z nami rozmawiała o swojej najnowszej powieści  - „Okruch”, pełnej prawdziwych uczuć, silnych przeżyć i dramatycznych wydarzeń, które przywracają wiarę w sens życia i pozwalają zrozumieć, czym jest odpowiedzialna miłość.

Jak narodził się pomysł na „Okruch”?

To życie podpowiada mi pomysły na książki. Ludzie, których mam wokół siebie, albo Ci, których znałam kiedyś, są dla mnie najwspanialszą inspiracją. Wnikliwie i najczęściej w uważnym milczeniu obserwuję świat. Jestem go bardzo ciekawa i wciąż staram się go uczyć. Poza tym jestem chyba bardzo podobna do Czytelniczek moich książek. Jestem córką, żoną, mamą, przyjaciółką, koleżanką, znajomą, klientką w warzywniaku i na stacji benzynowej… Łatwo nawiązuję kontakty, dużo rozmawiam z ludźmi. Z kobietami i z mężczyznami. Staram się ludzi rozumieć i ich nie oceniać. Nie ukrywam, że piszę w swoich powieściach o tym, co przeżyłam sama, albo o tym, co mnie wzruszyło i na długo pozostało w mojej pamięci. Niektórzy bohaterowie mojej najnowszej powieści istnieją naprawdę, a inni są przeze mnie wymyśleni od „a” do zet. Więcej nie mogę zdradzić. Lekarzy obowiązuje tajemnica lekarska, a pisarzy chyba… pisarska.

O czym więc jest Pani najnowsza książka?

Nie chcę mówić zbyt wiele… ale mogę powiedzieć, że „Okruch” jest opowieścią nie tylko o miłości. To książka o odpowiedzialności uczuć. Głęboko wierzę, że miłość nadaje wszystkiemu sens. Nie zawsze jest łatwa, bywa nawet bardzo trudna, ale ważne by była odpowiedzialna… zresztą jaka by nie była powinniśmy o nią dbać i mieć do niej szacunek. I właśnie o tym jest książka - o kochaniu, o szacunku, o nadziei, o wierze w ludzi. „Okruch” to również powieść o przeznaczeniu, o wadze prawdy w ludzkim życiu i też o tolerancji.

Ile czasu zajęło Pani napisanie najnowszej powieści?

W głowie tworzyłam ten świat przez około dwa lata. Przelanie go na papier zajęło mi rok. Pewnie niektórzy powiedzą, że to długo. Inni zaś, że krótko. Ja natomiast kiedy piszę wiem, że pośpiech jest złym doradcą. I w pracy, i w życiu. Zresztą nigdy nie mogę pisaniu oddać się bez reszty ponieważ fikcja zwykle musi poczekać kiedy realne życie wymaga ode mnie zaangażowania i odpowiedzialności. Piszę wtedy gdy wiem, że mojej rodzinie niczego nie brakuje.

Czym „Okruch” różni się od Pani poprzednich powieści?

Odpowiem przekornie. Są dni kiedy myślę, że wszystkim. A w inne myślę, że niczym. Jedno się jednak nie zmienia. Jeśli piszę, robię to z potrzeby serca i jakby powiedziała jedna z bohaterek mojej najnowszej powieści: „I amen.”.

Okruch to Pani szósta powieść. Czy pisanie kolejnej książki jest dużo łatwiejsze, niż tworzenie pierwszej lub drugiej?

Tworzenie literackiego świata, pisanie książek to dla mnie ekstaza i udręka. Kiedy zaczynam pisać jestem podekscytowana, ale też pełna obaw. Za każdym razem oddaję się temu światu bez reszty. Jest w nim mnóstwo moich prywatnych emocji. Uśmiechów i płaczu. Nie wstydzę się tego, że płaczę razem z moimi bohaterami. Myślę, że tworzenie kolejnych książek w moim przypadku nie jest łatwiejsze, bo gdyby tak było oznaczałoby to, że wpadłam w rutynę. A o rutynie nie ma mowy, gdy robi się coś jak powiedział ks. Jan Kaczkowski „na pełnej petardzie”.

Czy wzorowała Pani bohaterów „Okrucha” na osobach z realnego życia?

Jak już wcześniej wspomniałam jednych tak, innych nie. Niczego więcej nie dodam. To tajemnica. Pisarska.

Dla jakich czytelniczek jest „Okruch”?

Kiedy piszę książkę, może to egoistycznie zabrzmi, nie myślę o Czytelniczkach. Są tylko moi bohaterowie ich świat i ja. Żeby była prawda w tym co robię nie może mnie nic rozpraszać. Mam nadzieję, że Czytelnicy wybaczą mi taką postawę.

Teraz kiedy książka już jest i przeczytałam ją kilka razy wydaje mi się, że „Okruch” to opowieść, którą mogą przeczytać zarówno córka, matka, jak i seniorka rodu. Mam oczywiście nadzieję, że sięgną po nią również mężczyźni… Wierzę, że jestem podobna do moich Czytelniczek i skoro mnie się fabuła podoba to jest szansa, że im również przypadnie do gustu. Może to trochę nieskromnie zabrzmiało, ale taka jest prawda, a prawda jest najważniejsza.  

Czy ma Pani swój ulubiony wątek/postać w książce?

Pisząc książkę nigdy nie faworyzuję ani wątków, ani postaci. Staram się jak w życiu być taka sama dla wszystkich. Lubię moich bohaterów. Nawet jak skończę pisać oni jeszcze długo we mnie żyją. Najwartościowsze w mojej pracy wydaje mi się to, że jak tworzę postaci jest we mnie głęboka wiara, że one istnieją naprawdę. Gdyby tak nie było chyba nie umiałabym o nich napisać ani jednego słowa, a tym bardziej stworzyć wątków składających się na ich tożsamość. A wracając do pytania lubię wszystkich bohaterów „Okrucha”, bo ja wogóle lubię ludzi...

Powieść "Okruch" Anny Ficner-Ogonowskiej została wydana przez wydawnictwo "Społeczny Instytut Wydawniczy Znak".

Swoją premierę miała 18.04.2018. Sugerowana cena książki to 39,90 zł.

 

 

Redakcja

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz