Skandaliczna kartka w bloku: `Skończyć się to może wpier***m`

W jednym z bloków na warszawskiej Białołęce pojawiła się kartka adresowana do rodziców dzieci, które zorganizowały imprezę halloweenową. Co sądzicie o zachowaniu "Życzliwego Sąsiada"?

Kartka w bloku

W jednym z bloków na warszawskiej Białołęce pojawiła się kartka adresowana do rodziców dzieci, które zorganozowały imprezę halloweenową. "Życzliwy Sąsiad" pisze, że dzieci podczas zabawy ubrudziły drzwi wielu - w tym jego - mieszkań.
Autor tekstu przestrzega rodziców, że następnym razem takie zachowanie dzieci nie spotka się z jego tolerancją. Grozi nawet, że może dojść do rękoczynu.


Po trosze złośliwie, po trosze wulgarnie autor tekstu w topornej i niemożliwej do przyjęcia formie próbuje uzmysłowić rodzicom, że powinni wytłumaczyć swoim dzieciom, że należy szanować własność prywatną i nie dopuszczać do tego, by była ona narażona na zniszczenia.
W Internecie zawrzało, a głosy są podzielone. Internauci są zgodni co do tego, że sposób, w jaki został napisany tekst, jest skandaliczny. Uważają, że autor, który domaga się dobrego wychowywania dzieci, sam daleki jest od znajomości jakichkolwiek zasad kultury i współżycia społecznego. Część z osób komentujących zdarzenie uważa, że autor tekstu miał rację.


Facetowi sie ulało. I jak Go naprawdę rozumiem. Ktoś upaprze drzwi, ktoś obrzuci jajkami, ktoś upieprzy dziecięcy wózek zanim matka zdąży np. wnieść zakupy i dzieciaka do mieszkania itd. Marne psikusy. Dzisiaj ubrudzą drzwi, jutro auto, a za kilka lat spuszczą łomot sąsiadom bo nie rzucą Brajankowi lub Dżejsice na cziperki i colę. Postawmy się w sytuacji sąsiada. Nie miał obowiązku częstowania cuksami. Nie ma takiej ustawy, takiego musu. Można, ale uwaga NIE TRZEBA otwierać co minutę drzwi żeby uratować się w ten sposób od zniszczenia mienia. - pisze jedna z Internautek.

Ok, gościa poniosło z formą przekazu, ale dla mnie sprawa jest prosta - dziecko brudzi/niszczy coś, co nie należy do niego, to dziecko (lub rodzic, który za nie odpowiada) ma obowiązek to posprzątać lub naprawić. To, że jest Halloween czy jakakolwiek inna okazja do zabawy, nie oznacza, że dzieciom wolno robić co chcą i nie ponosić za to konsekwencji. - komentuje kolejna.

Wielu czytelników twierdzi jednak, że pomysł z kartką jest po prostu głupi, a autor tekstu po pierwsze nie ma do siebie dystansu ani poczucia humoru, a po drugie nie rozumie, że dzieciństwo ma swoje prawa. Uważają oni zachowanie dzieci za zabawne i pochwalają to, że chce im się robić psikusy zamiast spędzać cały wieczór przed monitorem komoutera.

A widzicie, wychowywałem sie na wsi w czasach, kiedy w Sylwestra ściągało sie furtki sąsiadom i chowało sie po okolicy. Malowaliśmy farbą olejną okna w domach gdzie były panny, a w Śmigus Dyngus nie raz zalaliśmy komuś korytarz. Nikt z tego powodu nie robił problemu. Ludziom sie w głowach poprzewracało.


Stary zgred. Przecież to tylko zabawa, a jak wyczyści teraz swoje drzwi, to kości mu się rozprostują. Nie ma co, ludzie naprawdę nie mają za grosz poczucia humoru.


Jakkolwiek różne są opinie w tym temacie, jedno pozostaje pewne - kartka stała się internetowym skandalem. Sąsiad nawołuje do naprawienia szkód po dzieciach, wyczyszczeniu drzwi i próby ponownego przystosowania dzieci do funkcjonowania w społeczeńśtwie. Grozi, że jeżeli sytuacja się powtórzy, weźmie sprawy w swoje ręce i może uciec się nawet do przemocy fizycznej.

Co na ten temat mają do powiedzenia Supermamy? Czekamy na Wasze opinie!

 

AMP

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz