Ten post już zniknął z Sieci, ale oburzenie rodziców nie słabnie

Afera wybuchła po publikacji postu na fanpejdżu poznańskiego ZOO. Wpis był mocny, jednak, czy nie był uzasadniony?

dziecko w zoo

„Drogi Rodzicu! Nie obarczaj nas kłopotem w postaci śmierci w zoo Twego niechcianego i niekochanego przez Ciebie dziecka, bo my nasze zwierzęta kochamy i o ich życie dbamy - a będą one musiały to życie stracić, gdy Twoja pociecha znajdzie się na wybiegu. Nie przychodź do zoo. Otruj dziecko, uduś, oddaj - skoro chcesz je zmarnować, ale nie zabijaj niewinnych zwierząt! Ponieś pełną odpowiedzialność za swoje czyny - Ty i tylko Ty!” - taki wpis pojawił się w minioną sobotę na facebooku Zoo Poznań Official Site.

Jednak, tak ja się pojawił, tak zaraz zniknął, bo oburzenie rodziców sięgnęło zenitu.

„Jak można w ten sposób zwracać się do rodzica??? Co to za wiocha jakaś???”

„Sami się pozatruwajcie i pozabijajcie! Jeśli nie potraficie zabezpieczyć zwierząt, to wasza wina!”

„Idę z dzieckiem do zoo i oczekuję, że będę dobrze obsłużony, a nie wyzywany i potraktowany jak idiota. Już więcej mojej rodziny tu nie zobaczycie”.

To tylko kropla z komentarzy oburzonych rodziców. Niektóre były bardzo mocne w słowach i nie mniej odchodziły od dosadnego przekazu, niż wpis pracowników zoo.

Czy mieli rację? Na pewno tak, zważywszy na dość agresywny w słowach przekaz. Z drugiej strony, cierpliwość pracowników zoo musiała sięgnąć zenitu, skoro zdecydowali się na taki wpis.

Jeszcze w sobotę na FB zoo pojawiło się oświadczenie, wyjaśniające, skąd były te mocne słowa:

Napisano:

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz