Nowa moda: Rodzice wysyłają dzieci na korki... z grania w gry

Jak myślicie, jakie są ich powody?

gry

Jako rodzice bardzo łatwo wpadamy w pułapki, które rozsądnie rozkładają przed nami Ci, którzy chcą na tym zarobić. Boimy się o tak wiele, że nawet ciężko to zliczyć. Ale najbardziej przeraża nas to, że nasze dziecko będzie "inne", "gorsze" i że nie odnajdzie wspólnego języka z rówieśnikami. Dlatego kupujemy mu wszystko, co tylko poprawi jego szanse zwiększenia swojej popularności.

Polecamy: Szokujące dane - coraz więcej dzieci uzależnionych od smarfonów

Jak się okazuje, teraz nie trzeba kupować sprzętu ani najmodniejszych ciuchów. Wystarczy... 25 zł za godzinę gry w "Fortnite: Battle Royale". Bo dzisiaj dla naszych dzieci nie liczą się oceny, a i kupienie wszystkiego powoli przestaje być problemem. Teraz liczy się to, czego nie da się kupić. A w takim wieku liczą się tylko skille sportowe albo te, jakie można zaprezentować na wielkim ekranie bądź komputerze.

Jak donosi natemat.pl, moda na "nauczanie innych grania w grę" przyszła z USA i Wielkiej Brytanii. Tego typu korki są tam tak popularne, że często trzeba się wpisywać z wyprzedzeniem. W Polsce to dopiero zaczyna raczkować, ale jak widać, zapotrzebowanie jest spore.

Czym jest "Fortnite: Battle Royal"? To najbardziej popularna i dochodwa gra sieciowa. Jak kiedyś znany nam "CS" czy "LOL". W czerwcu producenci pochwalili się, że liczba graczy na całym świecie sięga 125 milionów, a twórcy zarobili miliard dolarów na niej. Tym samym gra stała się z zabawy potężną machiną do zarabiania pieniędzy, nie tylko dla producentów. W USA wybrane uczelnie rozdały stypendia dla najlepszych graczy "Fortnite" - tak było w przypadku Uniwersytetu w Ohio, który gwarantuje 4 tysiące dolarów. Streamerzy zarabiają nawet 500 tysięcy dolarów miesięcznie na transmisji pojedynków. Aby jednak być najlepszym trzeba nieustannie trenować.

Kiedyś powodem do żartów był brak sprawności fizycznej na tyle, by przeskoczyć kozła czy słabe oceny. Dzisiaj? Brak świadomości i doświadczenia w graniu. Rodzice małoletnich osób przyznają, że presja społeczeństwa jest duża. A że potencjalnie granie jest raczej bezpieczne, rodzice inwestują w skille swoich dzieci coraz więcej pieniędzy.

Polecamy: Dzieci w sieci

Dziennikarz z natemat.pl znalazł ogłoszenie na OLX ogłoszenie o proponowanych "treningach" z gry "Fortnite". Skontaktował się z właścicielem ogłoszenia i usłyszał, że taka lekcja kosztuj 25 zł za godzinę. Wystarczy mieć ze sobą... myszkę, klawiaturę i słuchawki, bo komputer zapewnia on.

W Polsce eSport nadal jest traktowany z przymrużeniem oka, to jednak nie wszyscy wiedzą, że od wielu lat w szkołach działają klasy o profilu... "Counter Strike". Strach pomyśleć, co będzie dalej. Nie wspominając o tym, że sadzanie dziecka przed ekranem na siłę i wciskanie mu pada w ręce poprzez zaślepienie możliwością zarobków uważamy za najgorsze rodzicielstwo w dziejach świata...

Biorąc jednak pod uwagę, że większość z dzieci, które dzisiaj chodzą do podstawówki będą pracowały w zawodach, których jeszcze nie wymyślił rynek, można spokojnie podejrzewać, że część z nich trafi w sieci gamingu.

Chcielibyście, aby Wasze dziecko w ten sposób zarabiało pieniądze w przyszłości?

 

AK

Źródło: natemat.pl

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz