Czy Lech i Leszek to to samo? Językowe dylematy dotyczące imion naszych dzieci

Narzekamy na obcojęzyczne imiona, a z rodzimymi i utrwalonymi w polszczyźnie też często mamy problemy! Sprawdźcie, jakie niepozorne imiona nastręczają najwięcej kłopotów!

dziecko

Istnieją imiona, które tylko pozornie są łatwe i przyswojone przez język polski. W rzeczywistości niejedno znane polskie imię może nastręczyć wiele trudności użytkownikom języka, a rodziców, którzy nierzadko muszą upominać znajomych, stawia to w głupiej sytuacji.

 

Bruno, Hugo, Iwo

Językiem rządzi gramatyka, a nie widzimisię babć i ciotek. Jeśli u taty na kolanach siedzi mały Bruno, to u mamy na kolanach nie ma małego Brunona. Nie Bruna. Mimo że popularne seriale telewizyjne nie są w stanie tego pojąć i sukcesywnie prowadzą wojnę z językiem, to z całą mocą zaznaczamy, że ma to swoje uzasadnienie językowe! Jeśli więc będziecie chcieli tak nazwać dzieci, to pamiętajcie, że będziecie mieli Brunona, Hugona i Iwona. Odmiana Bruna, Huga i Iwa to wyniki braku wiedzy i niedouczenie.

Lech i Leszek, Klaudia i Kaludyna

Niby to samo, a jednak nie. Wbrew pozorom to nie są warianty tego samego imienia, każde z nich stanowi odrębne oficjalne imię

To nie zdrobnienia!

Są imiona, które brzmią jak zdrobnienia, a wcale nimi nie są

Sonia, Maja, Kaja, Ksenia i Franciszek to nie żadne zdrobnienia, tylko pełne i oficjalne formy. Brzmią słodko, dlatego często się uważa, że to zdrobnienia od innych imion.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz