Norweski urząd uprowadził matce córkę, uratował je przyjazd do Polski

Norweżkę i jej córki, które uciekły do Polski przed urzędem chcącym odebrać jej dzieci, wziął pod opiekę polski Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

kobieta i dziewczynka

Silje Garmo w maju ubiegłego roku przyjechała do Polski wraz z czteromiesięczną córeczką Eirą. Uciekły one przed norweskim urzędem ds. dzieci, który chciał odebrać Eirę matce. Barnevernet znany jest z kontrowersyjnej i antyrodzinnej polityki, która próbuje sięgać także poza kraje Skandynawii.

Dramat Silje Garmo zaczął się kilka miesięcy wcześniej. Urząd uprowadził jej dziewięcioletnią córkę Frøyę, która przymusowo została przydzielona ojcu. Matka dowiedziała się, że córka molestowana jest seksualnie i uciekła z nią do Hiszpanii. Nie otrzymała tam jednak pomocy i na żądanie Norwegów hiszpańscy urzędnicy deportowali Silje do ojczyzny.

Kiedy odebranie zagroziło także kilkumiesięcznej Eiri, matka postanowiła działać i przyjechała do naszego kraju. Podobną taktykę, jak w Hiszpanii,  norweski urząd chciał zastosować i w Polsce. Zdaniem Barnevernetu, kobieta prowadziła „chaotyczny tryb życia”, miała objawy „przewlekłego zmęczenia”, uzależniona była od leków i alkoholu. Matka twierdziła, że zarzuty są nieprawdziwe i nie niepotwierdzone żadną dokumentacją. Po przyjeździe do Polski poddała się badaniom, które potwierdziły nieprawdziwość oskarżeń.  

Sprawą zajął się Instytut na rzecz kultury Prawnej Ordo Iuris. Wykazał, że takim działaniem urząd łamie nie tylko norweskie prawo, ale także międzynarodowe. Polscy funkcjonariusze odmówili aresztowania Garmo.

W lutym, polski Urząd ds. Cudzoziemców uznał, że Norweżka i jej córka zasługują na ochronę prawną RP. Jej powrót do ojczyzny groziłby naruszeniem podstawowych praw człowieka, w tym ochrony jej życia rodzinnego – stwierdzono. 

 

TW

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz