Chińskie metody wychowawcze: skuteczne czy okrutne?

Chińscy rodzice bardzo dbają o rozwój swoich dzieci. Czy jednak ich metody nie są zbyt przesadzone?

Chińskie metody wychowawcze

Książka “Bojowa pieśń Tygrysicy” autorstwa Amy Chua nie jest nowością na rynku. Można by powiedzieć, że jest na nim wystarczająco długo, by usłyszał o niej każdy, kto interesuje się poradnikami parentingowymi. Mimo że od premiery książki minęło już ponad 7 lat to nadal od czasu do czasu jest o niej bardzo głośno w mediach. Dlaczego tak się dzieje?

Amy w swoim poradniku pisze dosyć wyraźnie, że dziecko nie poradzi sobie w świecie dorosłych, jeśli nie ma ku temu odpowiednich podstaw i zaszczepionych umiejętności od najmniejszych lat. Uważa, że bezstresowe wychowanie wraz z kulturą rodzicielstwa bliskości wprowadza jedynie nieprawidłowe wzorce do głowy małego Człowieka, przede wszystkim wyraźnie pozwala mu na lenistwo - rodzice i otoczenie przecież zrobią za niego wszystko, wystarczy przecież odpowiednio się w życiu ustawić. To sprawia, że dzisiejsze pokolenie dzieci jest, zdaniem Amy, wulgarne, roszczeniowe i nie potrafi sobie samodzielnie radzić z wyzwaniami jakie rzuca im świat.

Zobacz także: 25 niebezpiecznych rzeczy, których każde dziecko chciałoby spróbować

Czy publiczne nazwanie dziecka “śmieciem” to nie jest przesada?

Książka odwołuje się do starych chińskich metod wychowawczych. Mają one na celu wypuszczenie z domu silnego psychicznie człowieka, który nie boi się ciężkiej pracy i jest samodzielny w każdym aspekcie swojego życia. Chińscy rodzice są bardzo wymagający wobec swoich Latorośli i stawiają im poprzeczki stosunkowo wysoko, co jakiś czas podnosząc je o jeden stopień wyżej. Żelazna konsekwencja i brak możliwości rozwoju powoduje u dzieci jeszcze silniejszą niż zwykle potrzebę spełnienia oczekiwań rodzica, toteż większość z nich nawet w życiu dorosłym, traktuje swoich rodziców z należytym szacunkiem, jednak bez większej emocjonalności. Jedną z metod, jakie stosowała wobec swoich dzieci Autorka (którą na marginesie wyniosła z domu) jest publiczne upokorzenie dziecka przykładowo poprzez nazwanie go “śmieciem” w momencie okazania braku szacunku czy nieustosunkowania się do prośby rodzica. Rodzice Amy oraz ona sama wychodzą z założenia że metoda działa i jest bardzo skuteczna. Te słowa wywołały skandal kilka lat temu w amerykańskich mediach i doprowadziły do ogromnej personalnej krytyki “Tygrysicy”, jak nazwali ją przedstawiciele powyższych mediów. Autorka podkreśla jednak, że chińscy rodzice bardzo kochają i dbają o swoje dzieci, zdecydowanie bardziej niż zachodni, ponieważ robią to wszystko z myślą o ich rozwoju i dorosłym życiu.

Upokorzenie jest konieczne w wychowywaniu dzieci?

Po kilku ostrych wypowiedziach samej autorki można załamać ręce i wpaść w złość, szczególnie widząc ogromną przepaść między dzisiejszymi sposobami wychowania, których fundamentem jest okazywanie uczuć, rozmowa i budowanie relacji częściowo opartej na partnerstwie pomiędzy rodzicami a dzieckiem. “Tygrysica” twierdzi jednak, że dzieci, które mają pod górkę lepiej radzą sobie w życiu, a przecież na trudy życia ma je przygotować dom. “Życie bez zasad i konkurencji, takie, w którym ściąga się ubranie i biegnie do oceanu istnieje tylko w filmach Disneya. Prawdziwe życie polega na zawieszaniu sobie poprzeczek i wygrywaniu. I to nazywa się wolnością” - twierdzi. Co ciekawe, Amy przekonuje w wywiadach, że dwójka jej córek, wychowana na powyższych zasadach traktuje matkę z ogromnym szacunkiem, a ich relacje są bardzo dobre. W ich wypowiedziach czuć wdzięczność, za narzucony rygor oraz surowe zasady. Obie osiągnęły zawodowy sukces, co również przypisują w zasługach Amy. Córki podkreślają też, że czuły się zawsze lepiej przygotowane do każdego zadania niż ich amerykańscy rówieśnicy, nie tylko w szkole.

Czy istnieje sposób na wyważenie obu metod wychowawczych?

Każdy rodzic doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie istnieje uniwersalny sposób na wychowanie dzieci. Każdy mały Człowiek przychodzi na świat z garstką cech, które w kolejnych latach ewoluują, przy wsparciu rodziców oraz szeroko pojętego otoczenia. Czy faktycznie, chcąc wychować Dziecko na świadomego, silnego psychicznie człowieka niezbędny jest ogromny rygor, upokarzanie i podwieszanie wysokich poprzeczek? Psychologia w części potwierdza teorie Amy i jej metody wychowawcze mówiąc wyraźnie, że dzieci chronione przed podejmowaniem nowych wyzwań i odsuwane od rozwiązania najtrudniejszych zadań, zdecydowanie nie mają łatwo na drodze do zwycięstwa. Przeważnie zniechęcają się w trakcie, jeśli nie już na starcie. Nikt jednak nie pisze otwarcie o tym, jaki wpływ na psychikę takiego młodego człowieka mają tak twarde relacje z rodzicami, oparte głównie na ambicji i braku emocji.

A Wy co myślicie o chińskiej metodzie wychowania dzieci Amy Chua? Więcej o niej możecie dowiedzieć się z jej książki, która jest dostępna w języku polskim z ramienia wydawnictwa Prószyński Media.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz