Twoje dziecko staje się obiektem zaczepek - czy to normalne?

Na pewno macie za sobą wiele takich sytuacji. Czy obcy ludzie też zaczepiają Twoje dziecko?

dziecko

Artykuł jest wyrazem frustracji i buntu wobec sytuacji, które nie powinny nigdy mieć miejsca. Wszystkiemu winna jest skrajna bezmyślność ludzi, którzy są dorośli, którzy powinni mieć coś w głowach.

Jak masz psa, dajmy na to fantastycznego futrzaka, małego niedźwiadka i idziesz z nim przez miasto, to średnio co drugi dorosły się do niego szczerzy, a co trzeci Was napada i bez pozwolenia głaszcze psa. Jeśli jakieś dziecko chce pogłaskać psa, to podchodzi i pyta: "Proszę pani, czy mogę pogłaskać pieska?". Wniosek z tego taki, że ludzie zostali kiedyś, dawno temu w wiekach dziecięcych wychowani, potem coś poszło nie tak i kultura przepadła. A co jeśli w miejscu słodkiego pieska pojawia się dziecko?

Jedziesz ze słodkim bobasem komunikacją miejską i nagle ktoś znienacka zaczyna opowiadać, że dziecko takie słodkie, takie piękne, hahaha, po mamusi pewnie. Zaraz potem swoimi brudnymi łapami dotyka policzków, a potem rączek dziecka. Te rączki za chwilę powędrują do buzi. Trudno obliczyć skalę zarazków, jaką można przenieść z metalowej poręczy w autobusie na rączki niemowlęcia.

Sytuacja numer dwa. Nieco starszy już bobas rozczula swoim śmiechem wszystkich dookoła. Gdziekolwiek: w kawiarni, w pociągu, w poczekalni u lekarza. I jakaś baba nagle podchodzi, bierze dziecko na ręce. Tuli, pieści, całuje: w rączki, w policzki i w usta (czego najpewniej i Ty nie robisz). Zaraz potem mówi, że jej wnuki są daleko albo że w ogóle ich nie ma, bo dzieci robią karierę. Więc się zadowala Twoim dzieckiem. Trochę jak małpką w cyrku.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz