Do czego służy Mama i Tata?

Widzieliście już skandaliczne przedstawienie w jednej z podstawówek?

szkoła

Szkoła Podstawowa nr 91 w Krakowie im. Janusza Kusocińskiego z zewnątrz wygląda jak zwyczajna podstawówka. Jednak w środku czas się zatrzymał, mniej więcej jeszcze przed czasami równouprawnienia kobiet - tak przynajmniej wynika z ostatnich doniesień mediów oraz publicznego postu Niny Gabryś. Grono pedagogiczne, które jest tam zatrudnione, chyba przegapiło fakt, że kobiety już dawno przestały służyć za "posługaczki" i jedynie cień własnego męża. Skąd to wiemy? Ponieważ w szkole zostało wystawione kontrowersyjne przedstawienie (bagatela, z okazji dnia ojca i matki), które ponownie zagania matki do garów i sprzątania pt. "Lody są do lizania, do wycierania plama – a do czego służy Mama?".

Scenariusz przedstawienia służy nam w tym pomocą, gdybyśmy mieli jakiekolwiek wątpliwości: "Do prania, gotowania i garnków zmywania. Do wiecznego upominania i narzekania. Do wieszania i prania białych firanek. Do tłuczenia zdenerwowanych szklanek. Do smażenia kotletów i gotowania kapusty. Do wprowadzania diety, gdy tata jest zbyt tłusty. Do wydawania kasy na kosmetyki, nowe fryzury i kolczyki. Do wiecznego biegania nawet, gdy jest zmęczona" . A co robi w tym czasie tata? "Służy do leżenia na tapczanie, kiedy mama robi pranie i do czytania gazety, gdy mama smaży Mu kotlety" - czyli oto, jaką rzeczywistość przedstawia się dzisiaj młodym ludziom.

Najlepsze co może spotkać dzisiaj kobietę, to... małżeństwo?

Od autorów tekstu dowiemy się również, w czym pomocny jest mężczyzna kobiecie w codziennym życiu: "Ależ pani Nowakowa! Ciągle Panią boli głowa! Nie ma dla pani lekarstwa lepszego, jak znaleźć sobie męża dobrego i założyć wreszcie rodzinę - a nie łykać wciąż etopirynę!" - słyszymy ze sceny.

Czego jeszcze dowiemy się z genialnego scenariusza? Że generalnie przeciętna polska Mama ogarnia dom, dzieci i tysiąc innych spraw, a raz nawet sama przekroczyła próg domu, wcześniej nie podstawiając pod nos mężowi schabowego. Po tych słowach słychać głosy oburzenia ze sceny, ale za chwilę dzieciaki słodko się uśmiechają i puszczają oczka rodzicielkom twierdząc, że coś tam im się jeszcze "od życia należy", bo "TAK NIE MOŻE BYĆ, MAMA ZASŁUGUJE NA WIĘCEJ". 

Czy to smutny żart?

Bardzo byśmy chcieli w tej chwili napisać, że to kampania społeczna albo żart niedocenionego artysty, w chwili słabości. Jednak opisane wydarzenia naprawdę miały miejsce, a taki scenariusz powstał w szkole w Krakowie. Jak zdarzenie komentuje autorka postu? "Wychowujemy młode pokolenia na wierszykach, który były nieaktualne 20 i 40 lat temu, a słuszne nie były nigdy. Jak mamy wyjść poza uprzedzenia, jak dziewczynki mają wychowywać się w poczuciu siły, nieograniczonych możliwości, jak mają czuć się zainspirowane do rzeczy wielkich, jak chłopcy mają uczyć się szacunku i współpracy z dziewczynkami, kiedy ich dzielne, pracujące, ambitne, samodzielne mamy i mądrych, wspierających ojców wtłacza się w te wulgarne ramy stereotypów" - czytamy w publicznym poście p. Niny Gabryś.

Szkoła nie odniosła się do zarzutów na ten temat. Wystosowała jednak zapewnienie, że oficjalne oświadczenie wkrótce zostanie opublikowane na stronie internetowej placówki.

 

AK

Źródło: noizz.pl

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz