Kinga z Mysłowic urodziła synka i sprzedała go za 3 tys. zł

Matka z Polski sprzedała swoje dziecko za granicę. W nietypowej sprawie wykorzystano lukę prawną.

Noworodek

31-letnia Kinga z Mysłowic była w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Jej dzieci wychowywały się w rodzinach zastępczych.

Byłam w separacji z mężem i w trudnej sytuacji materialnej, nie pracowałam. Małżeństwo z Danii znalazło mnie przez Internet na jednym z portali. Zaproponowali układ. Wspomagali mnie finansowo gdy byłam w ciąży, przesyłali pieniądze na lekarza, na kupno nosidełka. Nie mieli specjalnych wymagań, prosili tylko, aby powiedzieć, jaka jest płeć dziecka i czy dobrze się czuję w ciąży. Twierdzili, że w Danii jest to legalne. Spisaliśmy umowę, miałam w szpitalu podać, że ojcem dziecka jest Duńczyk. Nie musiałam nawet rejestrować syna w urzędzie. Przekazałam im dziecko we Wrocławiu, dwa dni po porodzie – relacjonuje Kinga.

Zgodnie z umową, duńskie małżeństwo zapłaciło za noworodka 750 euro, czyli równowartość ok. 3 tys. zł. Matka wypiera się jednak, że wzięła za to pieniądze.

Już w momencie, gdy okazało się, iż Kinga jest w czwartej ciąży, jej sprawę zaczęła monitorować opieka społeczna. Pracownicy mysłowickiego MOPS-u, którego Kinga kilka lat temu była podopieczną, spostrzegli, że porodzie matka pojawiła się bez dziecka.

Szpital powiadomił nas, że dziecko urodziło się zdrowe, ale w domu go nie było. Matka twierdziła, że chłopczyk jest u babci, a potem, że u cioci. Powiadomiliśmy policję. Wtedy ona powiedziała, że dziecko jest u ojca w Danii, którego miała rzekomo poznać na wakacjach – mówi Sylwia Komraus, dyrektor mysłowickiego MOPS-u.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz