Nieślubne dziecko nie uzyska pomocy od gminy

Nysa wprowadziła bon wychowawczy w wysokości 500 zł, który dyskryminuje rodziny. Pierwszeństwo w dostępie do świadczeń mają dzieci małżonków i to pracujących.

rodzina - bieda

Gmina Nysa jako pierwsza w Polsce wprowadziła świadczenie pieniężne – tzw. nyski bon wychowawczy o wartości 500 zł miesięcznie. Może być przyznany na drugie i kolejne dziecko. Jego celem jest wsparcie rodzin i "odwrócenie niekorzystnych wskaźników demograficznych".

Przedstawiciele samorządu chwalą się, że już po kilkunastu miesiącach od wprowadzenia świadczeń wzrosła w gminie liczba zawieranych małżeństw o 24,3 proc., a liczba urodzeń o 21,6 proc.

Skąd wziął się wzrost liczby zawieranych małżeństw? Dzieci ze związków małżeńskich mają pierwszeństwo w uzyskaniu wsparcia przed tymi, których rodzice żyją bez ślubu lub się rozwiedli.

W sądzie, po skardze rzecznika praw obywatelskich, okazało się, iż takie warunki przyznawania wsparcia są niezgodne z konstytucją. Rzecznik nie kwestionował możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, ale podkreślał, że nie może to nikogo dyskryminować ani faworyzować. Tym bardziej, że świadczeń pozbawione byłyby dzieci z rodzin niepełnych, a zatem najbardziej zasługujące na ochronę.

Żadne kryteria nie mogą arbitralnie różnicować mieszkańców Nysy. Muszą łączyć się ze wsparciem opiekuńczej, wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny. Dopuszczalne byłoby zatem udzielenie pierwszeństwa tym rodzinom, które najbardziej go potrzebują. Trudno natomiast racjonalnie uzasadnić to, że wsparcie najbardziej potrzebne jest rodzinom, które pozostają w związku małżeńskim, pracują lub prowadzą działalność gospodarczą albo rolniczą – komentuje Piotr Mierzejewski, z  Biura RPO.

TW

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz