Polce w Niemczech odebrano dzieci i zakazano im mówić po polsku

Przez rok 40-letnia Polka walczyła z niemieckim Jugendamtem o odzyskanie trójki własnych dzieci.

przemoc

W berlińskim domu pani Anny zdarzały się kłótnie między nią i jej partnerem z Niemiec. Pewnego dnia doszło do rękoczynów. Matka została uderzona na oczach trójki dzieci: 9-latka i dwójki 11-letnich bliźniaków. Ktoś powiadomił policję i niemieckie służby społeczne. Sprawa trafiła do sądu. Zajął się nią też Jugendamt - organizacja do spraw zarządzania młodzieżą, głośna w Polsce po serii zakazów porozumiewania się w języku polskim z własnymi dziećmi przez rodziców z polsko-niemieckich małżeństw. Po tygodniu zdecydował on o ograniczeniu praw rodzicielskich Polce.

Dzieci zostały jej odebrane i umieszczone w domu zastępczym. Zamieszkały 100 km od domu matki. Nałożono na nie zakaz rozmawiania po polsku.

- Chcieli nas jak najbardziej odizolować. Ja na to nie pozwoliłam. Jeździłam do nich w każdy weekend. Ale dzieci marniały w oczach, bardzo schudły i wycofały się. W tej placówce nauczyły się przemocy. Były bite, okradane przez inne dzieci, zabierano im wszystko, co posiadały. To był dla nich prawdziwy koszmar i pozostały im urazy psychiczne do dziś – opowiada Anna.

 

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2018-05-12 16:30:41

szkoda, że tak dzielnie ta hitleroswska organizacja nie zajmuje się bachorami islamistów

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz