Prezent na zakończenie roku: LIST OD NAUCZYCIELKI

Wśród prezentów dla nauczycieli pojawiają się takie propozycje jak tablet, wycieczki za granicę oraz kosztowna biżuteria...

koniec roku

Radość, podekscytowanie i planowanie najbliższych tygodni - tak wszyscy pamiętamy ostatni dzień szkoły. W międzyczasie jeszcze apel na zakończenie, może kilka wygłoszonych wierszy i krótkie podziękowania Nauczycielom za trud nauki. A jak wygląda to z perspektywy Rodziców? Składki, kwiaty, zrywanie się z pracy by być obecnym na apelu, przygotowanie słodyczy, kolejna składka i pytanie... czy prezent się spodoba? Czy wszyscy zobaczą, co dostała Pani Wychowawczyni od naszej klasy? 

Jak wygląda dzisiaj zakończenie roku szkolnego?

Szum i zainteresowanie medialne wokół tego jednego dnia w roku nigdy nie był tak duży. Media zaglądają Nauczycielom do koszy prezentowych i nagłaśniają sprzeczki Rodziców w sprawie zakupu odpowiedniego “podziękowania” za rok pracy z ich Dziećmi. W konsekwencji mamy: niepotrzebne kłótnie, zakłopotanych Nauczycieli i poróżnionych Opiekunów. Czy zamieszanie jest tego warte? Otrzymaliśmy prywatną wiadomość od jednej z nauczycielek:

Jestem nauczycielką w szkole podstawowej. Mój staż pracy wynosi nieco ponad 10 lat. Praca z dziećmi daje mi dużo satysfakcji, czuję, że mam szansę zmieniać świat za pomocą małych rączek, chociaż wszyscy wiemy, że nie zawsze jest łatwo w tym zawodzie. I nie mówię tu o dzieciach - mówię o ich rodzicach. Bywają bardziej ambitni od swoich pociech, często opryskliwi, a nawet wulgarni. Wiele moich koleżanek po powtórkach “trudniejszych” sytuacji zrezygnowało z pracy przez stres, nieustannie powtarzając, że zawiodły dzieci i ich rodziców. Często morale w pokoju nauczycielskim lecą na łeb, na szyję - właśnie z takich powodów. Nie rozumiem zatem oburzenia ludzi w internecie, gdy czytają o tym, jakie prezenty otrzymali nauczyciele na zakończenie roku szkolnego. Nawet jeśli jest to bon do spa czy inny, droższy prezent niż kwiaty czy czekoladki (nie mówię tutaj o smartfonach czy drogich komputerach za kilka tysięcy, tego typu przypadki są ewidentnym przegięciem), to osobiście uważam, że nie jest to przesada. Wielu nauczycieli poświęca swoje życie prywatne dla całej klasy dzieci, którym rodzice siadają na ambicji. Zostają z nimi po lekcjach, przynoszą prywatne zbiory, często nawet wymieniają się z dzieciakami mailami w weekendy. Naprawdę uważacie, że za stawianie czoła tym wyzwaniom dzień w dzień to spokojna i bezstresowa praca? Nasze pensje nie są premiowane kiedy nasi podopieczni dostają się do międzynarodowych konkursów. Owszem, satysfakcja jest spora, ale czy można nią nakarmić własne dzieci albo zapewnić im dobry start w przyszłość?

Z wielu stron słychać oburzenia rodziców, którzy nie uważają, że “drobnym upominkiem” dla Nauczyciela jest smartfon czy tablet, który kosztuje w okolicach 2-3 tysięcy złotych. Przy 25-30 dzieciach w klasie to daje składkę po 80-100 złotych od dziecka.

 

A Wy, co myślicie na ten temat? Zgadzacie się z Nauczycielką czy uważacie Rodziców za głos rozsądku?

 

AK

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz