Temat przemocy w przedszkolu powraca...

To nie są historie wyssane z palca.

rozpacz, strach małego chłopca

Po artykule http://www.supermamy.pl/psychologia/przemoc-w-przedszkolu,10124,1napisała do mnie mama Gabrysi. Poprosiła, aby upublicznić jej słowa. Przytaczam je w całości, gdyż najlepiej oddają sytuację.

„Moja córka poszła do przedszkola w wieku niecałych 5 lat, do grupy łączonej składającej się z 5-cio i 6-cio latków. Przy stoliku siedzi z trzema chłopcami, którzy jako jedyni w tej grupie są w jej wieku, pozostałe dzieci są 6-letnie. Problem zaczął się, gdy jeden chłopczyk powiedział jej wprost (cytuję): "Zapierdzielę ci i otworzę mózg", po czym przejechał jej widelcem po twarzy. Byłam w szoku, gdy dziecko mi o tym powiedziało. Panie wychowawczynie nie dość, że nie zauważyły, że dzieje się coś niedobrego w tej grupie, to na dodatek „olały” sprawę i nie chciały udzielić mi informacji dotyczących danych tego chłopca. Rozmawiałam nawet z panią dyrektor, ale ona też chce zatuszować tę sprawę. Dodam jeszcze, że to nie jednorazowy wybryk tego chłopca. Gdy córka się czymś bawi będąc w przedszkolu ten chłopczyk podchodzi do niej i psuje jej np. domek z klocków, ciągnie za włosy itp. Brak mi już siły, bo to początek roku, a już takie sytuacje się dzieją. I jeszcze jedna sytuacja. Dziecko moje raz uciekło z terenu przedszkola na ulicę, gdy poszły z panią wychowawczynią bawić się na przedszkolnym placu zabaw. Nikt nie zauważył, że jej nie ma! Miałam to szczęście, że akurat szłam ją odebrać. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam swoje dziecko na ulicy. Dodam, że ona nie widziała, że już po nią idę, bo plac zabaw jest z tyłu przedszkola. Panie wychowawczynie nic sobie z tego nie robią”.

Przyszedł do mnie jeszcze jeden list, tym razem napisany od strony wychowawczyni w przedszkolu. Autorka odniosła się w nim do sytuacji przedstawionej przeze mnie w artykule. Również zacytuję go w całości:

„Piszę w odniesieniu do Pani artykułu na temat przemocy w przedszkolu. Pracuję z dziećmi od 8 lat i jestem nieco przerażona tym, co przeczytałam. Pracowałam jako niania w prywatnych domach jak i w placówkach oświatowych jako asystent nauczyciela i opiekun. Wina za zaistniałą sytuację jak najbardziej leży po stronie rodziców tych 2 agresorów, ale nie rozumiem, dlaczego nauczycielki nie zareagowały ostrzej wiedząc co się dzieje? Powinna odbyć się indywidualna rozmowa z każdym z rodziców i mocne nakreślenie problemu. Pracuję obecnie z malutkim dziećmi w Klubie Dziennej Opieki (14-24 miesiące) i niestety takie sytuacje (kopanie, gryzienie, bicie) są u nas na porządku dziennym, szczególnie w przypadku 2 chłopców, ale ZAWSZE interweniujemy. Chłopcy za karę muszą siedzieć przez krótką chwilę na krzesełku i nie wolno im się bawić, cały czas tłumaczymy, że nie wolno tak robić, wymagamy, aby przeprosili uderzone/ugryzione dziecko, zrobili chociażby "cacy" w główkę lub dali buziaki, rodzice codziennie są informowani o takich incydentach. Zdaję sobie też sprawę, że nie wynika to ze złego lub nieprawidłowego wychowania, są to malutkie dzieci, które nie panują nad emocjami i jest to naturalna reakcja w ich przypadku. Wczoraj rodzice jednego z chłopców byli świadkiem takiego zachowania i bardzo podobała mi się ich reakcja, spokojnie, ale bardzo stanowczo skarcili chłopca i kazali mu iść przeprosić dziewczynkę. Czasami naprawdę wystarczy porozmawiać z rodzicem i nakreślić mu zaistniały problem, ponieważ dla każdego rodzica jego dziecko jest najlepsze, najmądrzejsze i najwspanialsze, a uwagi czynione przez innych rodziców są odbierane na zasadzie : "A co Ty wiesz o wychowywaniu dzieci?!", dlatego jeszcze raz podkreślam: to nauczyciel opiekujący się grupą powinien pomóc w załagodzeniu tej sytuacji”.

Supermamy, powiedzmy sobie szczerze: przemoc między dziećmi w przedszkolu ma miejsce, tylko z jakiegoś powodu często przymykamy na nią oko.

Kiedy słyszę rodziców usprawiedliwiających swoje dzieci: „bo ona się prosiła” lub „no i co takiego się stało?”, zastanawiam się, czy to ich w pierwszej kolejności nie wysłać na rozmowę z psychologiem.

Jeśli zachowanie przemocowe dotyczy Twojego dziecka, nie udawaj, że nie ma problemu, nie usprawiedliwiaj malca, ale też nie każ go, zanim nie dowiesz się, jakie jest źródło jego agresji.

Dzieci często odreagowują w ten sposób nieciekawe sytuacje w domu i dają wyraz trudnym emocjom, z którymi sobie nie radzą.

Ale agresywne zachowania mogą przytrafić się dziecku z najbardziej ułożonej rodziny. Mądry rodzic nie udaje, że ich nie ma. Chce odkryć przyczynę agresji, którą wyraża jego dziecko. Nie obawia się konfrontacji z rzeczywistością i jest na tyle dojrzały, aby podjąć się konstruktywnych zmian również w obrębie własnego zachowania.

Natomiast  kompetencje wychowawców przedszkolnych to temat na oddzielny artykuł. Jak w każdym zawodzie i tu mogą trafić niewłaściwe osoby.

To, co możemy zrobić już teraz: rozmawiajmy z naszymi dziećmi, dopytujmy się o ich sprawy i przeżycia, bądźmy nimi zainteresowani, angażujmy się w ich małe życie. I róbmy to z delikatnością, zrozumieniem . bez pochopnego wyciągania wniosków.

Mama Gabrysi napisała do mnie jeszcze raz: „Nie wiem co mam robić, bo okazało się że przedszkole chce zatuszować tę sprawę, gdyż chłopczyk, który dręczy moje dziecko jest synem pani z Opieki Społecznej. Jeśli można prosić, chciałabym, żeby Pani opisała tą sprawę na forum. Ciekawa jestem, co by mi doradziły w tej sprawie inne mamy, bo chyba jestem na przegranej pozycji".

Joanna Weyna

 

 

 

 

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Patrycja
2017-10-03 09:38:44

Przeniosla bym Córkę do innego przedszkola.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz