Roczne niemowlę żywcem ugotowało się w nagrzanym aucie

Ojciec zostawił dziecko w gorącym pojeździe i wyleciał samolotem w delegację służbową.

Auto z fotelikiem

Tragedia rozegrała się  w środę w 23 maja rano. Matt Barker z Nashville w stanie Tennessee w USA miał odwieźć dwójkę dzieci, roczną  Katerę i jej 5-letniego braciszka, do żłobka i przedszkola. Tego dnia jego żona, Jenny, wcześniej wyszła do pracy i na niego spadł ten obowiązek. Tego dnia Matta czekała też podróż biznesowa, w której znajdował się już myślami.

Mężczyzna odwiózł 5-letnie dziecko około godziny 7.30 do przedszkola. Następnie odstawił do domu prywatny samochód dostawczy, zabrał bagaż i udał się Uberem na lotnisko. Zapomniał natomiast o  niedawno adoptowanej, rocznej córce, śpiącej w foteliku. Nieumyślnie zostawił ją na tylnym siedzeniu pojazdu, którym przewoził dzieci.

Żona Matta zdała sobie sprawę z tego, co się stało, dopiero po powrocie do domu, około godziny 17.40. Temperatura powietrza wynosiła w tym dniu 31,7 stopni Celsjusza. We wnętrzu nagrzanego auta, w którym przebywało dziecko, w porze zenitu temperatura mogła sięgnąć nawet 75 stopni Celsjusza.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz