Czy 14-letni Kacper z Gorczyna musiał umrzeć?

On i wiele innych dzieci...

samobójstwo nastolatka

 

Wprawdzie tragiczna samobójcza śmierć chłopca miała miejsce ponad miesiąc temu, jej wspomnienie wciąż przeraża. Do odkurzenia tej historii skłoniły mnie słowa posłanki Krystyny Pawłowicz. Na swoim profilu na Facebooku napisała, żeby nie siać patologii, to nie będzie zbierania jej żniw. Postaram się nie skomentować jej słów w odniesieniu do sytuacji, w której zginęło dziecko, jednak odebrały mi one mowę.  Zastanawiam się, co tak naprawdę jest winne śmierci Kacpra i w jaki sposób można jej było uniknąć? Nie będzie tu nic o rodzicach czy zaniedbaniach ze strony władz szkoły. Będzie o czymś zupełnie innym.

Wyniesione z domu

Dehnel po tej tragedii powiedział: "Miał pecha, że urodził się gejem w Polsce". Nic dodać, nic ująć. Nie od dziś wiadomo, że w naszym kraju inność nikomu na dobre nie wychodzi. Człowiek może stać się ofiarą prześladowań absolutnie za wszystko: narodowość, kolor skóry, włosów, odmienny ubiór... Jedną z cech, za które można zostać najbardziej zaszczutym jest orientacja seksualna inna niż hetero. Jak ktoś raz zostanie w szkole nazwany pedziem czy lesbą, ciągnie się to za nim przez wiele lat. W tej sytuacji rzeczywista orientacja seksualna dziecka może nie mieć najmniejszego znaczenia, ponieważ do szykanów może skłonić nietypowy ubiór lub długotrwały brak chłopaka czy dziewczyny.

Miałam kolegę geja, siedzieliśmy przez dłuższy czas w jednej ławce. To był chłopak, który jako jeden z nielicznych nikomu nie dokuczał za jakieś cechy wyróżniające z grupy. Był ogólnie lubiany w klasie, z każdym znajdował wspólny język. Na pytania dotyczące homoseksualizmu zawsze chętnie odpowiadał, a wiadomo, że wśród nastolatków takich pytań nigdy nie brakuje. Tak, dokuczali mu w żartach i to niejednokrotnie, ale zawsze umiał się odgryźć i nikim się nie przejmował – ogólnie święty nie był. Nic dziwnego, że dziś robi karierę w mediach.

Szkoda, że nie w każdej klasie jest tak jak było w mojej. Co więcej, prawie wszędzie jest znacznie gorzej. Statystyki mówią, że w Polsce 63% dzieci ze środowiska LGBT ma myśli samobójcze. Jest to zatrważająca liczba stawiająca nasz kraj w czołówce najmniej tolerancyjnych państw w Europie. Uważam, że za śmierć tych dzieci odpowiadają rodzice. I to najczęściej nie ich właśni, tylko rodzice ich prześladowców. W jak wielu polskich domach głośno wyśmiewa się homoseksualistów albo mówi, że nie powinno być dla nich miejsca w społeczeństwie "normalnych" ludzi? Dzieci to wszystko słyszą i w swoich głowach kształtują obraz homoseksualisty jako kogoś gorszego. Stąd wyśmiewanie "pedalskich" ciuchów i fryzur, oraz stosowanie słów "pedał" i "lesba" jako obelg. Dziecko z takiego domu dostaje przyzwolenie na gnębienie innych za ich odmienność. Z kolei ilość tego typu dzieciaków może bardzo poważnie wpłynąć na jakość życia innych, a nawet jak się już po raz kolejny okazało, zadecydować o ich życiu lub śmierci.

Obawa o kolejne pokolenia

Mam dziecko. Czy zmartwiłabym się, gdyby któregoś dnia oznajmiło mi, że jest homoseksualne? Oczywiście, że tak – byłabym przerażona! A wiecie, dlaczego? Bo każdego dnia drżałabym o bezpieczeństwo mojej córki, która dorasta w kraju o tak niskim poziomie tolerancji, w kraju tak pełnym nienawiści do wszystkiego, co odmienne...

Te dzieciaki naprawdę nie muszą umierać! Tak bym chciała, żeby w ludzkich głowach coś się zmieniło, żeby wstrząsneło społeczeństwem na tyle, by doszło do zmian w jego mentalności. Niestety, ponieważ nie stało się to za sprawą samobójczej śmierci kolejnego już dziecka, chyba nie istnieje sposób na wyplenienie nienawiści z serc ludzi...

Zuzanna Grabowska

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz