Sejm zakazał udziału dzieci w polowaniach. Są rodzice szczerze tym oburzeni

Dzieci uczone są, że mięso jest ze sklepu, a to przecież nieprawda, żyjemy w czasach zakłamania i przymykania oczu na prawdziwy świat – twierdzą zwolennicy polowań.

polowanie

Zgodnie z przyjętymi zmianami nie będzie można między innymi wykorzystywać żywych zwierząt do szkoleń psów myśliwskich, a także polować w obecności lub przy udziale dzieci.

- To beznadziejna decyzja. Takich przepisów nie ma żadne inne państwo świata. Nasze dzieci wiele się tam uczyły - mówią rodzice, którzy chętnie zabierali swoje pociechy na polowania.

Jak podkreślają, w Finlandii dziecko, aby polować, musi zdać tylko egzamin pisemny. Myśliwym może więc zostać od momentu, gdy nauczy się czytać i pisać. W Norwegii wymagane jest ukończenie 14. roku życia, a w Austrii i Niemczech 16. roku życia. W Wielkiej Brytanii, nie ma natomiast żadnych ograniczeń co do wykonywania polowania przez dzieci.

Paweł Suski z PiS przyznaje, że jako młody chłopiec był zabierany na polowania i skończyło się to dla niego ogromną traumą.

- Jestem ofiarą ojca, który zabierał mnie na takie wydarzenia i gdzie musiałem słuchać na przykład płaczu dobijanej sarny - wspomina.

Ale przeciwnicy zakazu argumentują, że polowania są kształcące.

- Nie uczymy barbarzyństwa. Moje dzieci są znawcami przyrody jak mało którzy ich rówieśnicy. Nie chcę, żeby synowie uczyli się zabijać w grach komputerowych. Oni muszą wiedzieć, że to ma swoje skutki i konsekwencje - zaznacza mama czwórki dzieci.

Podkreśla, że razem z mężem stara się, aby wyrosły na dobrych ludzi i odpowiedzialnych myśliwych.

- Jedne zwierzęta dokarmiamy i chętnie obserwujemy, ale niektóre są szkodnikami, ich populacja jest za duża lub też są schorowane i nadają się do odstrzału. Nie uczymy dzieci biegać ze sztucerem i zabijać. To wyższa konieczność. Dzieci uczone są kłamstw, że mięso jest ze sklepu, a nikt z rodziców nie jedzie z dzieckiem do ubojni świń i kurczaków żeby pokazać jakie warunki tam panują. To ma być edukacja - pyta mama retorycznie.

Przeciwnicy nowych przepisów uważają, że to rodzic powinien decydować o wychowaniu dziecka, a nie urzędnicy. Dodają, że takie doświadczenia uczą obcowania z przyrodą.

Zgodziłybyście się, aby Wasze dzieci edukowały się na polowaniu?

TW

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Agata
2018-03-07 15:03:59

To moze niedługo rodzice będą wnioskować o pozwolenie w libacjąch alkoholowych lub schadzkach towarzyskich, bo się tam dzieci nauczą odrózniać dobro od zła?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz