Śmierć Lilianki w Pile. Ojczym rzucił dwulatką o framugę drzwi

Dziewczynka w marcu zeszłego roku trafiła w ciężkim stanie do szpitala. Miała złamane kości czaszki i krwiaki.

przemoc wobec dziecka

Lilianka zmarła w marcu 2017 r. w szpitalu w Pile. Mieszkała z matką, 25-letnia Andżeliką B., jej drugim mężem, również 25-letnim Szymonem B., starszym rodzeństwem oraz babcią. Matka nie pracowała, utrzymując się z alimentów biologicznego ojca dzieci oraz z pieniędzy z programu „Rodzina 500 plus”.

Jej nowy mąż pracował jako dyspozytor w korporacji taksówkowej. W połowie marca grał w grę komputerową. Lilianka chciała przejść obok niego do siedzącej na kanapie matki. Sfrustrowany niepowodzeniem w grze ojczym złapał dziewczynkę, wykręcił jej rączkę, ustawił do siebie tyłem i z dużą siłą popchnął w stronę drzwi. Dziecko z impetem uderzyło głową w futrynę.

Od tej pory dziewczynka zaczęła czuć się źle: była senna, nie chciała jeść, pokazywała, że boli ją prawa strona głowy. Dwa razy była badana przez lekarzy. Ani razu nie wyszło na jaw, że dziecko uderzyło głową we framugę. Za trzecim razem pogotowie zostało wezwane, gdy dziewczynka straciła przytomność. Po przewiezieniu do szpitala lekarz wykonał badanie tomografem, a następnie zalecił natychmiastową operację. Dwulatka zmarła na stole operacyjnym. Miała pękniętą czaszkę i krwiaka w mózgu.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz