Trójka dzieci spłonęła w zamkniętym mieszkaniu z oknami bez klamek

Rozpoczął się proces w sprawie trojga dzieci, które zginęły w pożarze. Matka zamknęła je na klucz w pokoju, a z okien wyjęła klamki.

Pożar

Do pożaru doszło w nocy z 2 na 3 grudnia 2017 r. w mieszkaniu wielorodzinnego budynku przy ul. Przemysłowej w Piechowicach. Straż otrzymała zgłoszenie tuż przed godziną 3. Okazało się, że Magdalena K. zostawiła dzieci w pokoju z zamkniętymi oknami, w pobliżu źródła ognia.

"W wyniku tego wybuchł pożar skutkujący ich zgonem. Uzyskano między innymi opinie biegłych z zakresu pożarnictwa oraz budownictwa - instalacji technicznych. Na podstawie tych opinii ustalono ponad wszelką wątpliwość, że przyczyną pożaru było zachowanie oskarżonej" – poinformowała prokuratura.

Cztery zastępy straży pożarnej szybko ugasiły ogień, jednak w pokoju znaleziono ciała trójki nieżywych już dzieci: Oskara, Dominika i Agnieszki. Ofiary miały cztery, pięć i osiem lat. W mieszkaniu przebywał także 62-letni dziadek, któremu udało się opuścić lokal, niestety bez wnuków.

Policja podała, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. W mieszkaniu nie było prądu. Został on odłączony na kilka dni przed tragedią, gdyż Magdalena K. zalegała z opłatami. Feralnego dnia w pokoju były zapalone świeczki przyniesione z cmentarza.  

- U dzieci była jedna, u mnie jedna i w kuchni jedna. W łazience, pod prysznicem, było pięć. Tę świeczkę w sobotę u dzieci to ja zapaliłam. Wisiał u nich taki lampion na suficie i tam była ta świeczka - relacjonowała Magdalena K. podczas przesłuchania.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz