W Szczecinie powstaje militarny plac zabaw. Czy to dobry pomysł?

W Szczecinie ma powstać militarny plac zabaw, na którym znajdą się między innymi repliki armat i haubic.

armaty i dzieci

Na ten pomysł wpadła rada osiedla Krzekowo-Bezrzecze. Wizualizacje placu są już gotowe. Ma się na nim znaleźć pomnik legendarnego niedźwiedzia, który służył w armii gen. Andersa, a wokół niego ślady łap, do tego armata, haubice i drabinki przypominające te na poligonie.

Pierwszy w Polsce militarny plac zabaw, czyli skwer edukacyjny, przyjmie nazwę: im. misia Wojtka w Szczecinie. W 1942 roku polscy żołnierze walczący na Bliskim Wschodzie kupili trzymiesięcznego niedźwiedzia brunatnego za parę konserw. Miś przywiązał się do ludzi. Uczestniczył m.in. w bitwie o Monte Cassino. Doczekał się stopnia kaprala. Po wojnie zamieszkał w ZOO w Edynburgu, a wiadomość o jego śmierci podały m.in. brytyjskie media.

- Pomysł zrodził się z fascynacji historią misia Wojtka. Opowiedziałam ją radnym osiedla Krzekowo-Bezrzecze, a gdy planowaliśmy skwer, z którego mogliby korzystać wszyscy mieszkańcy, podjęliśmy decyzję o poświęceniu go właśnie Wojtkowi. W Polsce i za granicą powstały już pomniki słynnego niedźwiadka. My chcieliśmy zrobić coś więcej - aby było to miejsce zabawy, miejsce wspólne, ale z elementem edukacyjnym, a przede wszystkim popularyzujące historię. Być może jeśli wybudujemy taki skwer, podobne zaczną powstawać w całej Polsce – wyjaśnia inicjatorka pomysłu Joanna Pieciukiewicz z Rady Osiedla Krzekowo-Bezrzecze w Szczecinie.

Twórcy projektu chcą zainteresować sprawą resort obrony narodowej. Chcieliby, aby skwer miał dzień otwarcia 18 maja 2019 r., w 75. rocznicę bitwy o Monte Cassino.

W założeniu taki skwer dla dzieci ma popularyzować historie i pełnić rolę edukacyjną. Psychologowie mają na ten temat odmienne zdanie. Uważają, że to militaryzacja dzieci, która przyniesie więcej szkody, niż pożytku.

- Wojna to mord, a nie sympatyczny miś i rekreacja. Pomysł placu to tendencja polegająca na zmienianiu mentalności człowieka, który odruchowo dąży do pokoju - argumentują. 

A oto niektóre komentarze rodziców:

"Skwer i poligon do zabaw rozumiem, ale czy dzieci muszą się "bawić" na działach i ciężkich karabinach, które są maszynami do zabijania innych ludzi? Chyba nie tędy droga do budowania postaw patriotycznych (bo taki cel ma ta instalacja)."

"Zabawa w "wojnę" nie czyni z dziecka mordercy-psychopaty. Dopiero wciągnięcie w wieku lat 15-20 w grupę bandziorów z organizacji narodowej, kibolskiej. W tym wieku już na plac zabaw nikt nie chodzi."

"Tak nie jest, że na wojnie to się tylko postrzela, wybuchy będą tylko tam gdzieś, a potem się pójdzie całym zadowolonym do babci na kawę z bułką. To nic, że może urwać nogę czy rękę, walnąć w brzuch, albo nawet zabić, a babci może też już nie być... Idiotyczna, kretyńska propaganda wojny dla maluchów."

A co Wy o tym sądzicie?

TW

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz