Czy sprawdzasz, ile cukru zjada Twoje Dziecko?

Bartek Guentzel, czyli właściciel drogadolasu.pl, policzył, ile cukru otrzymała jego podopieczna na wyprawę. Można się złapać za głowę!

babeczki

Bartek Guentzel, który jest właścicielem drogadolasu.pl i organizatorem wypraw przyrodniczych dla dzieci, podniósł alarm w sieci, po dokładniejszym przyjrzeniu się tego, co jego podopieczni otrzymują od rodziców jako "drugie śniadanie".

"Dzieci zabierają na wycieczki masę cukru, w tym: żelki, zwłaszcza te obtaczane dodatkowo w cukrze, wszelkiego rodzaju ciastka, chipsy, cukierki, wafelki, paluszki, rurki, biszkopty, ciasto, gumy rozpuszczalne. Brakuje jeszcze tony czekolady, której Dzieci nie dostają, bo się rozpuszcza" - mówi Pan Bartek portalowi wp.pl. Dodatkowym dramatem jest woda smakowa, bo mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że dwie butelki wody smakowej mają tyle cukru, co słoik nutelli.

"Przejrzałem słodycze, które zjadali w ciągu kilku godzin. Jedna z dziewczynek w krótkim czasie spożyła 340 gramów cukru. Przecież to ponad jedna trzecia kilograma. Te dzieci są tak naćpane cukrem, że niewiele da się z nimi zrobić. Ich rodzice płacą za to, by dzieci przebywały na łonie przyrody. Chcę w nich zaszczepić bakcyla przyrodniczego, ale ciężko to zrobić, bo przez nadmiar spożytego cukru są rozbrykane, ciężko im się skupić. Grupy, które mają za sobą tylko lekkie śniadanie, mają otwarte głowy, chętnie uczestniczą w warsztatach." - twierdzi organizator. I dodaje, że u dzieciaków z podstawówki to standard. Wyjątki pojawiają się głównie wtedy, gdy... to szkoła wprowadzi zakaz bądź ograniczenie słodyczy. Trzeba do tego dodać kieszonkowe, które Dzieci również przeznaczają na słodycze.

Pan Bartek opublikował w sieci zdjęcie, pokazując ile to jest 340 gram cukru.

"Rodzice chyba nie do końca zdają sobie z tego sprawy, ile cukru dają swoim dzieciom. Też nie zdawałem sobie sprawy, dopóki nie zacząłem liczyć (...) Przekazuję opiekunom, że dzieci nie powinny zabierać tyle słodyczy, bo nikomu to nie służy." - dodaje. Jednak zgłaszanie tego nauczycielom i opiekunom Dzieci nie daje żadnych efektów. Kiwają głowami, zgadzając się z jego opinią, ale niewiele z tym robią. A ilość otyłych dzieci rośnie.

Pan Bartek zaznacza też, że sam je w domu słodycze, jednak od kiedy zauważył nadmierne spożywanie ich wśród swoich podopiecznych, zaczął wprowadzać ograniczenia sobie i swoim dzieciom.

W środę Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalski wystąpił wystąpił do Ministra Zdrowia w sprawie działań na rzecz zmieniania i zapobiegania występowania problemu otyłości i nadwagi u dzieci. Zgodnie z sugestią Prezesa AOTMiT profilaktyka pierwotna i wtórna otyłości powinna być realizowana w ramach dotychczasowych zadań podstawowej opieki zdrowotnej, zaś osoby z nieprawidłową masą ciała mogą być następnie kierowane przez lekarza POZ do poradni dietetycznych działających ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej .

 
 
 
AK
Źródło: wp.pl, politykazdrowotna.com
Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Monica
2018-07-14 22:21:23

Warto uświadamiać rodziców, bo niektórzy myślą, że woda smakowa jest zdrowa, a to nieprawda. Ma tyle cukru co cola albo i więcej. Mojej Mai kupuję moją pierwszą cisowiankę, a gazowanego napoju nigdy nie miała w ustach. Im później zacznie poznawać takie smaki tym lepiej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz