Lekarze pokazują kalendarze szczepień swoich własnych dzieci

Jak myślicie, po co to robią?

lekarz szczepienie

Kontrowersje w naszym kraju na temat szczepień nie słabną. Wielu ludzi przecierało jednak oczy ze zdumienia słysząc, że projekt ustawy antyszczepionkowej w ogóle trafił do Sejmu. Fakt, że został też przekazany do dalszych prac komisji spotkał się podobnym popraciem, jak i krytyką. Lekarze w tym czasie nie przestają mówić o zagrożeniach, jakie mogą wyniknąć ze zmian w prawie. Zmiany te dotkną nie tylko nasze dzieci, lecz także nas wszystkich. Lekarze nie przebierając w środkach, wyciągneli najmocniejsze działa, pokazując w mediach społecznościowych zdjęcia kalendarza szczepień własnych dzieci.

Zobacz też: W 2017 roku 30 tysięcy rodziców odmówiło szczepienia swoich dzieci

Jako jeden z najgorszych i najczarniejszych wizji, podaje się spadek wyszczepialnosci. Kiedy poziom spadnie poniżej 90%, można się spodziewać nawrotu chorób, o których nawet nasi rodzice czytali tylko w książkach. Obecnie poziom wyszczepialności jest na poziomie 95-94%, jednak prognozy nie wróżą nam najlepiej.

Lekarze przyznają, że często podczas wizyt prywatnych pada w gabinecie pytanie: "A czy szczepi Pani/Pan własne dziecko?". Pacjenci w ten sposób proszą lekarzy o dowód na to, że podejmują prawidłową decyzję, a nie karmią kieszeń koncernów farmaceutycznych. W odpowiedzi na coraz częściej powtarzające się pytanie, lekarze rozpoczęli społeczną akcję pod tagami #ZbieramyDowody, #ZaraźSięRozsądkiem, #KochamWięcSzczepię.

Lekarze udostępniają w komentarzach lub wysyłają zdjęcia do Okręgowej Izby Lekarskiej, by udowodnić, że zdrowie i życie ich maluchów zabezpieczane jest przez stosowanie szczepionek.

Pod postami pojawiają się zdjęcia innych lekarzy z tagiem #TAKdlaSZCZEPIEŃ, gdzie pojawiają się kalendarze szczepień nie tylko dzieci lekarzy, lecz całej rodziny.

Polecamy: Nieszczepione dziecko nie dostanie się do żłobka publicznego?

Zainteresowani przyznają, że mają nadzieję, że tego typu akcje otworzą oczy tym, którzy wierzą w spisek "BIG PHARMY", który zakłada, że szczepienia zabijają dzieci. Skoro zatem lekarze nie boją się szczepić własnych dzieci, a z pewnością mają w tym temacie większą wiedzę niż niejedno z nas, to chyba coś znaczy, prawda?

 

 

 

AK

Źródło: facebook.com

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2018-10-28 07:41:57

Wszystko ładnie i pięknie ale... No właśnie. Moja córka miała przeciwskazania do szczepień jako niemowlę. Potem się przeziębiała a teraz zamiast mi ułatwić szczepienia to ja muszę załatwiać gdzieś jakieś specjalne kalendarze szczepień ze względu na opóźnienia. Moim zdaniem skoro szczepienia są takie ważne (a są) to powinna przychodnia wcześniej ustalać tryby indywidualne szczepień z rodzicami a nie zwalać tego na rodziców. Dla mnie to naprawdę duży wydatek i cała ... wyprawa jechać do innego miasta szukać jakiejś placówki co się tym zajmuje szukać opieki dla drugiego dziecka. To jest nieliczenie się z moim czasem i kpina po prostu, że nie można tego skonsultować na miejscu... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz