Magda była w ciąży i miała raka. Dała nadzieję boskim matkom

Boskie Matki to matki wyjątkowe, bo choć chorują na nowotwór, dają życie.

Moje pierwsze zetknięcie z „boskimi matkami”  było jak walnięcie obuchem w łeb. Bo opowiedziała mi o nich najważniejsza z nich, Magda Prokopowicz, założycielka Fundacji Rak’n’Roll Wygraj  Życie.

Magda była „boską matką”, ponieważ przed laty zdobyła się na rzecz heroiczną, pomimo zaawansowanego raka piersi, mastektomii i chemioterapii zdecydowała się urodzić dziecko. To oczywiście nie była planowana ciąża. Wiadomość o niej, dla ciężko chorej kobiety, była szokiem. Magda od wielu lekarzy słyszała,  że aby ratować życie, musi tę ciążę usunąć. Nie zgodziła się.

Wreszcie znalazła lekarza, który objął ją leczeniem onkologicznym. Jej synek urodził się wczesnym latem przez cesarskie cięcie. Był całkowicie zdrowy, a środowisko medyczne uznało to za swego rodzaju cud.

Magda zdawała sobie sprawę, że takich kobiet jak ona jest w Polsce dużo więcej, matek oczekujących urodzin ukochanego maleństwa, a żyjących z wyrokiem. Nierzadko stawianych przed wyborem: albo własne życie, albo życie dziecka.  Dla Magdy ta sytuacja wyboru była straszniejsza niż sama choroba.

Ona wierzyła i udowodniła to na własnym przykładzie, że kobieta chora na raka może urodzić zdrowe potomstwo. Może być leczona, a odpowiednia opieka medyczna i psychologiczna, a także wsparcie bliskich osób składają się na ów cud narodzin.

 Fundacji Rak’n’Roll podejmuje mnóstwo cudownych inicjatyw wspierających matki z chorobą onkologiczną. Jedną z nich są sesje fotograficzne pt. „Boskie Matki”, portretujące zarówno chore kobiety w zaawansowanej ciąży, jak i z małymi dziećmi. Magda też  wystąpiła w takiej sesji, a siłą przekazu całego przedsięwzięcia jest pokazanie piękna i kobiecości chorych mam.

Dwa lata temu, 6 października, został obwołany Dniem Boskich Matek. Choć Magda Prokopowicz odeszła 23 czerwca 2012 r., a założona przez nią fundacja nadal trwa i rozwija kolejne inicjatywy, oferuje pomoc i wsparcie dla potrzebujących osób.

Kochana Supermamo, jeśli mierzysz się z podobnym problemem i masz w swoim otoczeniu kogoś, kto przeżywa podobny dramat, koniecznie zgłoś się do dziewczyn z Fundacji, a one na pewno nie pozostawią cię samej sobie i będą jak światełko na drodze ku szczęśliwemu rozwiązaniu oraz wyzdrowieniu.  A o to jeden z wpisów internautek.

- Ja jestem żywym przykładem, że można wygrać z rakiem i urodzić zdrowe dziecko. W 7 miesiącu ciąży zdiagnozowano u mnie czerniaka w 3 stadium. Na szczęście operacja po urodzeniu córki dała dobre wyniki i dalsze rokowania były pomyślne.  Dziś Marysia zbliża się do 6 urodzin - ma młodszą o 3 lata siostrę - a na wiosnę pojawi się kolejna siostra lub brat. Zostały blizny, coroczne kontrole i masa wiary, że koszmar nie wróci. P.S. Jaka była moja pierwsza myśl po usłyszeniu diagnozy? Boże...ja umrę i nie zobaczę mojej córki w sukni ślubnej. Naprawdę, nie wiem skąd mi sie to wzięło. Pozdrawiam! - wyznaje MamaMa&Zu.

Joanna Weyna

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz