Najrzadszy przypadek kardiomiopatii połogowej w Polsce

Kardiomiopatia połogowa to choroba oznaczająca zagrożenie dla życia matki. Jej serce zaczyna niedomagać tuż po porodzie.

Kardiomiopatia ciaza

Kardiomiopatia połogowa występuje najczęściej w III trymestrze ciąży lub w ciągu 5 miesięcy po porodzie. Przyczyny choroby są dość zagadkowe. Najprawdopodobniej chodzi o to, że układ odpornościowy matki, po zetknięciu się z antygenami dziecka, zaczyna ni stąd, ni zowąd niszczyć komórki jej serca.

Dzieje się to nieraz w zastraszającym tempie. W kilka dni, czasem kilka godzin po porodzie u matki może dojść do niewydolności serca, a nawet do zatrzymania krążenia.

Nietypowy przypadek w Polsce

Do tej pory w Polsce było zaledwie kilka takich przypadków, które zostały opisane w artykułach naukowych. Nie ustalono jednak dokładnie przyczyn schorzenia, choć jednoznacznie stwierdzono, że czynnikiem wyzwalającym był poród i stan popołogowy.

Kardiomiopatia połogowa występuje z częstością 1:3000 ciąż. Objawy choroby mogą ustąpić całkowicie, ale powiększenie serca może się utrzymywać i wówczas choroba przebiega jak kardiomiopatia rozstrzeniowa. Ryzyko nawrotu choroby w kolejnej ciąży wynosi aż 20 proc.

Na szczęście kardiomiopatia nie zdarza się często w populacji Europejek. W Polsce wystąpiła jednak niespotykana sytuacja.

- To rzadki przypadek, żeby mieć aż dwie pacjentki z kardiomiopatią połogową jednocześnie. A przy tym dwie tak skrajnie różne. Pierwsza była młoda. Miała 24 lata. Inteligentna, bardzo ładna i szczupła. To było jej pierwsze dziecko. Za nic w świecie nie chciała zostać w szpitalu. Jakby zupełnie nie wierzyła, że jest chora, chociaż wszyscy ją o tym przekonywali: od naszego szefa prof. Lecha Polońskiego, który naprawdę potrafi łagodnie perswadować pacjentom ich sytuację, po zwykłych doktorów i pielęgniarki. Przekonywał ją też ojciec dziecka i jej rodzice. Godzinami ją wszyscy namawiali, żeby została w szpitalu - wyjaśnia kardiolog, dr n. med. Jerzy Sikora.

Zaproponowano jej osobną salę, w której mogłaby przebywać z nowo narodzonym dzieckiem, byleby zgodziła się zostać. 

- Nic do niej nie docierało. Okropna była dla nas bezsilność wobec jej uporu. Opuściła szpital na własne życzenie - wspominają lekarze

Drugą matką była 38-letnia krawcowa z nadwagą.

- Pogodna i spokojna. To było jej drugie dziecko. Z pokorą słuchała, jak jej tłumaczyliśmy, na czym polega jej choroba - mówi dr n. med. Jerzy Sikora.

Nie rozumiem, co mówicie, ale zrobię wszystko, co każecie. Mam dzieci, mam dla kogo żyć - stwierdziła i zgodziła się pozostać w szpitalu.

Młodsza kobieta zmarła zaledwie dwa czy trzy dni po wyjściu ze szpitala. Starsza – wyszła po kilku miesiącach prawie całkiem zdrowa.

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Justyna
2018-03-15 21:56:21

Przykre, ale prawdziwe. Dziewczyny jezeli przytrafi się wam ta choroba, musicie się leczyć nawet kosztem pobytu w szpitalu bez dziecka. Bez tego nie wygracie choroba. Również wystąpiła u mnie kardiomiopatia połogowa, ok miesiąc po porodzie już byłam w szpitalu, stan był beznadziejny frakcja 9 procent. A teraz po półtora roku normalnie funkcjonuje i mogę cieszyć się życiem z moim kochanym synkiem i mężem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz