Szpital dziecięcy nie leczy małych pacjentów, bo pielęgniarki nie przyszły do pracy

Brak personelu sparaliżował pracę wielu oddziałów, dlatego wstrzymano planowe przyjęcia do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego.

szpital dzięciecy

Na pomoc liczyć mogą tylko dzieci w przypadkach zagrażających życiu. Protest całkowicie sparaliżował bowiem funkcjonowanie oddziałów.

Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku jest największym na Podlasiu ośrodkiem diagnostyczno-leczniczym dla dzieci i młodzieży. Rocznie hospitalizowanych jest około 20 tysięcy osób.

Oficjalnie pielęgniarki wzięły zwolnienia, ponieważ są schorowane i przemęczone. Nieoficjalnie jest to forma protestu.

- Nasze oczekiwania nie są nowością. Domagamy się 400 zł brutto do wynagrodzenia zasadniczego, czyli tyle, ile zapisano w sporze zbiorowym w 2015 roku. Dyrekcja proponuje nam 115 zł, co jest nie do zaakceptowania – informuje Agnieszka Olchin, szefowa związku zawodowego pielęgniarek w szpitalu.

Pielęgniarki nie otrzymały podwyżki od 2009 r. Nie chcą być także oddelegowywane do pracy dodatkowej na innych oddziałach niż macierzysty. 

- Nasze pielęgniarki postanowiły zadbać o zdrowie. Średnia wieku pielęgniarek w szpitalu wynosi 50 lat, więc, są to kobiety, które muszą kontrolować swój stan zdrowia - tłumaczy Agnieszka Olchin. 

Obecnie trwają rozmowy dyrekcji z pracownikami. Od ich efektu zależy, czy ruszą oddziały, które przyjmują teraz małych pacjentów tylko w zagrożeniach życia.

TW

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz