Woda utleniona bardziej szkodzi niż pomaga?

Ratownik medyczny wyjaśnił, dlaczego woda utleniona nie nadaje się do odkażania ran.

dziecko

Nie ma nic dziwnego w tym, że większość rzeczy, która "sprawdzała się" w naszych rodzinnych domach, przenosimy do własnych czterech kątów. Jednak odkażanie rany na kolanie czy palca wodą utlenioną do nich nie należy, wręcz może być to dużym błędem. Tak twierdzi ratownik medyczny Ariel Szczotok, który pokazał w "Pytaniu na Śniadanie" najczęściej popełniane błędy przy dezynfekcji ran.

Zobacz też: Pokój pełen śpiących niemowlaków... na festiwalu heavymetalowym!

Przede wszystkim szczypanie po polaniu wodą utlenioną nie wróży niczego dobrego. Oznacza natomiast, że gojenie będzie utrudnione.

"To, co szczypie, znaczy, że drażni. A skoro drażni, to znaczy, że szkodzi, a nie pomaga" - wyjaśnia ratownik. "Woda utleniona, spirytus, gencjana, jodyna to są preparaty, które mają właściwości odkażające. Zgadzam się z tym w stu procentach. Ale absolutnie nie nadają się na świeżą ranę, bo utrudniają gojenie" - zaznacza.

Ratownik podkreśla, że w medycynie uważa się wodę utlenioną za specyfik, który powinien być w każdym domu. Jak twierdzi, doskonale działa na rany, które się trudno goją, są mocno zainfekowane i sączy się z nich ropa. Mało kto jednak pamięta, że woda utleniona ma bardzo krótką datę przydatności... tylko od 7 do 14 dni. A w wielu polskich domach stoi otwarta latami.

Co zatem stosować na rany u dziecka zamiast popularnej wody utlenionej? Pan Ariel mówi, że najlepsza jest woda z kranu i szare mydło, bez dodatków zapachowych. Ważne jest, aby pamiętać, by robić to delikatnie, bo rana może dziecko boleć. Radzi raczej przecierać niż uciskać.

Polecamy: Opiekunka wylała na dziecko wrzątek. Grozi jej 3 lata więzienia!

Przy wycieraniu też może być problem - utarło się, że najlepszy będzie papier toaletowy albo ręcznik papierowy. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ papier zawiera cellulozę, która jest doskonałą pożywką dla bakterii - mówi ekspert. Najlepiej przemyć czystą, bawełnianą szmarką albo jednorazowym opatrunkiem. Ewentualnie gazą.

A o czym wszyscy zapominamy? Jak podkreśla pan Szczotok, bez rękawiczek nie powinniśmy się podejmować opatrywania rany.

"To jest bardzo ważny element. Nawet wtedy, gdy opatrujemy kogoś bliskiego" - podkreśla ratownik. Dlaczego? W tym przypadku mniej chodzi o bezpieczeństwo opatrującego, a bardziej o to, żeby nie zanieczyścić rany drobnoustrojami, które każdy z nas nosi na rękach.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz