List: Od kiedy jestem w ciąży, mąż traktuje mnie jak worek na jego dziecko

To wspaniale, kiedy tatuś pragnie dzidziusia, ale żeby coś takiego...?

smutna kobieta w ciąży

Droga Redakcjo,

muszę w końcu z kimś podzielić się moją historią. Nie znajduję zrozumienia ani wsparcia wśród najbliższych znajomych, a czuję, że jeszcze chwila bycia w ciąży (a jestem dopiero w 5 miesiącu) i kompletnie oszaleję. Kocham swoje dziecko, kocham najmocniej na świecie, mimo że jeszcze się nie narodziło i nie chcę być źle zrozumiana co to, to nie! Ja po prostu potrzebuję chyba bycia kimś więcej niż tylko miejscem na dziecko.

Gdy tylko mąż dowiedział się, że będzie ojcem, to oszalał z radości. Cieszyło mnie to niezmiernie, bo ciąża nie była do końca planowana, mimo że już rok jesteśmy małżeństwem, mamy więcej niż naście lat i ukończone studia. Na początku było wielkie szczęście i nieustanne planowanie nowego życia, zakup wygodniejszego materaca i wyprawka dla dziecka. Mąż obdarował mnie milionem prezentów dla mamy – dostałam stanik do karmienia, koszule nocne, dwie sukienki ciążowe i ekokosmetyki. Potem zaczął się koszmar. Okazało się, że stanik był po to, żeby moje piersi mogły wygodnie przygotować się do laktacji, koszule nocne, by ułatwić nocne karmienie, sukienki dostałam, żeby nie zgniatać brzucha spodniami, a ekokosmetyki, żeby przypadkiem jakimś magicznym sposobem mój dotychczasowy podkład nie zabarwił dziecku twarzy na brązowo.

Mąż z pomocą internetowej dietetyczki ułożył mi specjalną dietę, wylicza co i ile jem, a wieczorami potrafi wmuszać we mnie zupę. Przegląda paragony, czy przypadkiem nie ma na nich jakichś okropnych chipsów czy mojej ukochanej coli, a gdy wychodzimy do rodziny czy do znajomych opowiada wszystkim, że w ogóle o siebie nie dbam, nie odżywiam się dobrze, jem za mało warzyw, a najchętniej zamieszkałabym w pizzerii (tak, mam wybitną ochotę na pizzę!). Znajomi kręcą głowami, a ja nie mam siły się bronić przed atakiem. Przecież dbam o siebie i o dziecko najlepiej jak potrafię!

Ostatnio zafundował mi maseczkę antysmogową i każe wysyłać sobie w niej zdjęcia ze spaceru. Dodając do tego, że nie pozwala mi wyjść do fryzjera i mam odrost na kilometr, czuję się jak ekologiczny kloszard. I jeszcze te luźne sukienki! Gdy wychodzę z kumpelami, potrafi napisać do nich SMS-a, żeby uważały na to, ile piję kawy. I ciągle tylko słyszę, że źle przeżywamy tę ciążę, że powinno być inaczej, lepiej. Że nie jest ze mnie zadowolony
i obawia się o zdrowie maleństwa. Że powinnam mu zaufać, bo buzują we mnie hormony i nie myślę racjonalnie, a on przecież wie, co jest dobre dla JEGO dziecka.

O seksie już  ogóle nie ma mowy. Możemy ewentualnie całować się z języczkiem i to też nie za dużo ani nie za często, bo a nuż wydzieli się oksytocyna i urodzę na miejscu. Kompletnie przestałam dla niego istnieć jako kobieta. Od kiedy jestem w ciąży, mąż traktuje mnie jak worek na jego dziecko, ciągłe zakazy i nakazy. Jeśli tylko postąpię wbrew mojej woli, on eskaluje konflikt i nasyła na mnie mamę i teściową, które są oczywiście po jego stronie. Ja nie mam siły dłużej się kłócić, a każde moje odmienne zdanie kończy się stwierdzeniem: „Kochanie, spokojnie, to tylko hormony, nie jesteś sobą. Ja się tobą zaopiekuję”.

Gdy zaczynam awanturę, on wychodzi i prosi, żebym zadzwoniła, jak się uspokoję, bo szkodzę dziecku. Nie wiem, jak z nim rozmawiać, nie wiem, co robić. Nie wiem, jak czuć się komfortowo w ciąży. Ja chyba jednak wciąż jestem kobietą i nic się nie stanie, jak pomaluję czasem paznokcie (ale on uważa, że intensywny zapach lakieru przenika do mózgu dziecka). Proszę, pomóżcie, może doradźcie. On się cieszy, wiem. Ale ja jestem na skraju i dalej już nie ruszę, a przede mną jeszcze cały trzeci trymestr.

Pozdrawiam

Ela

Komentarze (5)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2017-10-10 20:52:33

Uwiesz mi że i tak nie masz źle ale jak tego nie przewiesz i nie powiesz to co myślisz to potem będzie mówił że jesteś zła mama że źle karnisz wychowojesz itp uważam ze może matka jego go buntować i nakręcać że źle coś robisz .Mój skolej mąż to najpierw się cieszył ze jestem w ciąży a potem żałował tez próbował robić awantury ale udalam że brzuch mnie strasznie boli i się wystraszył bardzo i przestał ale to był ddopiero poczatek wojny szpitalu był u nas ty ... lko raz dziennie na 15/20 min i wychodzi a jak nas do domu przywiózł ze szpitala dobę po zaczęło robić awantury wyzwiska wyklenstwa wyganianie nas z domu a żeby mało tego było to jego matka przyszła w odwiedziny i zaczęła mi ublizac wyzywać i mówić że to nie jego dziecko i że nigdy nie powinno się urodzić że ma beznadziejne imię zaczęła dziecko Bóg ducha winne wyzywać i wyklinac uciekalam z domu z dzieckiem do rodziców na pół roku i na chwilę udał skruchę przeprosiny obiecanki że nigdy więcej tak nie zrobi wróciłam do domu z nim po 2 tygodniach zgodzialm się na wizytę jego rodziców i skończyła się ogromną awantura i jeszcze mąż do mnie z łapami startował bo powiedziałam jego matce to co myślę to ja dużo nie myśląc zgłosiła to na policję zalorzyalm niebieska kartę i zajęli się tym a ja po raz kolejny wyjechałam na pół roku z dzieckiem i znów przyjechał przepraszał na kolanach przy moich rodzicach wróciłam pod warunkiem że pójdziemy na terapię i jego rodzice mają zakaz spotykania się z nami ile moje dziecko przeszło złego ile awatar odkąd się urodziło to jest dopiero koszmar .Moja teściowa o ile można ją tak nazwać zawsze nastawial syna przeciwko mnie po cichu i zawsze mnie źle traktowała a ja myślałam że po urodzenu się dziecka się zmieni a tu jeszcze gorzej. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-10-10 19:57:26

Zrobiłbym taką awanturę, łącznie z trzaskaniem drzwiami i zwyzywaniem, że w głowie mu się popier *** a jak nie przestanie traktować mnie jak inkubatora to dostanie papierami rozodowymi w twarz. Od samego czytania co ten facet wyprawia zalewa mnie złość, więc naprawdę współczuję i dziwię się autorce że tak spokojnie to znosi i tak się daje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-10-08 20:54:54

Pokaż mu jakieś rzetelne strony na internecie jeśli chodzi o tzw diety czy inne bzdety w ciąży. Przygotuj go za wczasu,że "dieta" karmiącej nie istnieje! Bo będziesz miała koszmar (mamaginekolog pisała o tym). A tak poważnie to się nie przejmuj jego gderaniem. Ja jem chipsy, słodycze i wszyscy zdrowi. Coli też dużo piłam. Teraz jestem w 25tc drugiej ciąży. Nie jestem gruba, pierwszego syna wykarmiłam piersią i nadal karmię w nocy (18mscy) i bez żadnych diet czy uważania ... na coś. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-10-07 20:32:51

Moim zdaniem powinnaś wyjechać na tydzień żeby odpocząć. Zero kontaktu z kim kolwiek. Tylko list mężowi zostaw ze masz tego dosyć wyjasnij mu wszystko w tym liście napisz ze musisz odpocząć. Może taka terapia szokowa mu uświadomi ze wiesz co robić i ze możesz podejmować sama decyzję ciąża to nie choroba . Może zacznie liczyć się z Tobą, Twoim zadaniem itp

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-10-17 08:14:53

Tak, tak i jeszcze raz tak. Popieram

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz